Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wiosenne porządki

<< < (49/76) > >>

Adaś:
//:W imieniu Aragorna i za jego pozwoleniem daje niewielkie sprostowanie. Pokonaliśmy około 18 km w ciągu całego dnia wędrówki.

Droga mijała powoli, ale kto by się dziwił w końcu szliśmy pieszo, a do tego część podróżnych była mocno obładowana.. Ale jakoś się wlekliśmy dalej. Kiedy zaczynało zmierzchać, krasnal wydał rozkaz rozbicia obozu. Postanowiłem przydać się do czegoś, więc ruszyłem w las nazbierać chrustu na ogniska. Nim wszedłem do lasu, zwinąłem z naszych pakunków jedną z krótszych lin. Kiedy tylko wszedłem w głębszą część lasu, rozłożyłem linę na długość, miała z dobre trzy metry. Po czym zacząłem zbierać co grubsze gałęzie. W ręce mi wpadały wszelkiej maści gałęzi z połamanych okolicznych drzew. Wybierałem z nich co bardziej suche aby dobrze nam się ogniska paliły, oraz układałem je prostopadle do ułożonej liny. Po jakiś dobrych dwudziestu minutach moja kupka gałęzi była już pokaźnych rozmiarów. Chwyciłem oba końce liny, związałem bardzo mocno ogromną kupę gałęzi, po czym przerzuciłem przez plecy. Obładowany już wspomnianą ogromną kupą gałęzi wróciłem do rozkładanego już obozu. W oddali ujrzałem pracującego Yarpena, widząc że niby pracuje, choć bardziej się opierdziela. zawołałem z nutką ironi w głosie:
-Ociec zarzuć czymś do picia bo od roboty w gardle sucho.

Devristus Morii:
Dobrze, ale trzymaj się blisko w razie jakiegoś starcia. Tak stare lasy jak te lubią odkrywać swoje niespodzianki

Gunses:
- Dobrze - rzekł wampir i zamknął oczy. A potem w niewiadomy dla uczonych sposób zmienił swoje ciało, ubranie i ekwipunek w ciało nietoperza. Uczeni tłumaczyli to tymi samymi zasadami co przy zdolności zmiennokształtności. Gunses wykonał dwa kółka w koło Elfa i ruszył lasem w kierunku, w którym udał się Garir z kompanią, będąc w zasięgu widzenia Devristusa.

//Niech GM poprowadzi naszą (moją i Deva) podróż. Czy jakieś przeszkody, czy jacyś przeciwnicy?

Hagmar:
Pracujący Yarpen rzucił synowi bukłak z czymś. Zaś Garir wlazł na powalone drzewo z którego lepiej widział teren. Mogul, Konrad, pierwsza warta. Idd jak zjawi sie Hrabia powiedz mu że chce z nim pogadać na osobności. Wydał polecenia i przysiadł przy ognisku.

//Kontynuujemy wczorajszą akcje oczywiście
//Gucio i Devcio: dotarliście bezpiecznie
//Słonko zaszło więc przypominam o -1 finiszerze

Mogul:
Słyszac słowa generała Mogul stanał na baczność. Rzekł Swobu, co oznacza "wedle twego rozkazu". Ork rozejrzał się po obozowisku, który stworzyli przez niedługi czas. Po chwili namysłu ruszył w stronę lasu. Wyciagnał swój topór i postawił go tak, że tępa część dotykała ziemi. Typowa postawa na warcie. W razie niespodziewanego ataku, dawała choć cień szansy na to, że zdaży się obronić przed ciosem. W tym samym czasie krzyknał do Kondrada.
- Ty z drugiej strony, na przeciwko, noo, troszke w bok jeszcze, tak, dobrze! Badź czujny! Tak, ta pozycja spełniała oczekiwania. Teraz czekać na zmiany w terenie lub zmiany w warcie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej