Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (17/79) > >>

Istedd:
- U nas mówi się zaś tak: "popie oczy, księże garło, co obaczy, to by zżarło". Racyja, też niektórym pogłoskom posłuchu nie daje. Acz wiele zmusza do myślenia, bo naprawdę jest to sprawa ciekawa... fakt, niedobrze nosa wścibiać w nie swoje sprawy i więcej wiedzieć niebezpiecznie, jeśli żyć się chce wiecznie, acz tam mój bliski przyjaciel, niejaki Jędrzej Kmicicek zniknął... no i się o niego martwię. Taki dobry chłop do popicia i dobre znał humorzaste historyjki. Jakbyście posłuchali, jak on gadał... hmm... coś takiego było, że pierwszy człowiek spotkał krowę. I co mu do głowy przyszło, że mleko wynalazł? Dobrze chciał jej zrobić? Cha! Skąd wiedział, że to nie byk! A może byka oczekiwał! Cha! - zaśmiał się rubasznie i pochwycił się za brzuch, jakby dostając napad bolesnej kolki. Nic jednak złego się nie działo!
- Tak mi tedy zależy... ech... naprawdę nic o tym nie wiecie? Toż ja nie żaden rządowy, co tylko czeka, żeby za język kogo pociągnąć i na chłostę skazać.. gdybym nim był nie powiedziałbym wam tego, bo byście pewno nie pomyśleli! Nie, nie żartuję z was, po prostu nie wiem jak wam okazać, że ja swojak i nie chcę złego niczego, jeno ze względu na swego przyjaciela pytam.

Gunses:
- Ale my na prawdę ni w ząb nic nie wiemy. No ni w ząb... Bo i skąd nam? Tyle co wiedzielim, to powiedzielim panie.

Istedd:
Powstrzymał się od przygryzienia wargi w geście skonfundowania. Wydałby się, bodajże! Tedy kiwnął jedynie głową i spuścił ją niemrawo, jakby zasmucony. Westchnął cichutko.
- Cóż tedy, dziękuję wam, kumotry. Popytam jeszcze innych, bo sprawa dla mnie ważna. Dzięki raz jeszcze i niech bogi wam ześlą obfitości wszelakie, a szelmy, wąpierze i insze dziadostwa mijają wasze domy. Bywajcie w zdrowiu! - rzekł, wstał i uniósł dłoń w geście pożegnania. Rozejrzał się. Cóż... jego towarzysze nadal tkwili chyba w tym samym miejscu, zaś on przepytał już dwie "stronnictwa". Pozostawali mrukliwi najemnicy... Przez chwilę musiał to jednak przemyśleć i poprzyglądać się karczemnemu żywotowi. Tedy przysiadł przy jedynym chyba wolnym stoliku, splótł dłonie w piramidkę i zaprzątając sobie głowę pytaniami filozoficznymi rozglądał się leniwie po pomieszczeniu.

Gunses:
- A bywajcie i wy w zdrowiu i błogosławieństwie! - zawołał jeden z chłopów na odchodne

Elrond Ñoldor:
Krasnoludy ledwo co dogorywały. Starcem lekko kołysało.
- No panowie! Pora się zbierać... Dobrej drogi.
I poczłapał lekko do szynkwasu gdzie siedział sobie Istedd.
- Witaj stary przyjacielu! Karczmarz! Dwa browary! - krzyknął aktorsko Elrond. Następnie ściszył głos. - Dowiedziałeś się już czegoś?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej