Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Elrond Ñoldor:
- Byłem już u Hanny. Przesyłkę dostarczyłem jej i wysłano mnie tutaj. Czyli wszystko zrobione. Szukamy Malavona?
Istedd:
- Rad jestem. Tedy wszystko zrobione. Poszukać więc możemy drogiego Malavona. Ruszajmy tedy, mości Elrondzie! A przy okazji... Czy wiesz, że kobieta jest zdolna zadręczyć człowieka okrucieństwem i szyderstwem i nie poczuje najmniejszych wyrzutów sumienia, dlatego, że za każdym razem będzie myśleć w duchu: "Teraz go umęczę na śmierć, ale potem wynagrodzę mu to swoją miłością..."? Zaprawdę kobiety bywają dziwnymi istotami! - rzekł zastanawiając się widać długo nad owym tematem. Jakże dziwne było, iż znowu zaprzątał sobie głowę zupełnie innymi, mniej ważnymi od zadania sprawami. Wszakże za myślenie w ten sposób mu nie płacili! Dziw nad dziwy! Kiwnął głową, jakby zgadzając się z czymś. A potem rozejrzał się dokoła.
- Ruszajmy tedy. - powtórzył i skierował się (w swoim mniemaniu) do wyjścia z ogrodów.
- Malavon... nadal u lichwiarza siedzi?
Malavon:
-Oczywiście. Proszę, oto on. - powiedział i wręczył zawinięty kawałek tarczy
Elrond Ñoldor:
- Mam taką nadzieję - odpowiedział. Zaczęli iść w stronę lichwiarza...
Gunses:
//Malavon
- Hej! Nieźle Ci poszło! - rzekł i wziął od Ciebie kawałek tarczy - Masz tutaj 10 grzywien. I jeszcze raz dzięki - rzekł i zniknął w miejskich zaułkach.
//Elrond i Istedd
Idąc zaglądaliście w każdy róg. Chcieliście znaleźć domek lichwiarza. Nie znaleźliście. Ale znaleźliście Malavona. Stał z monetami w ręku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej