Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (70/79) > >>

Elrond Ñoldor:
- Hanna właścicielka oberży. Znam. Dziękuję tedy i żegnam - powiedział i oddalił się. Pozyskał wszystkie informacje, jakie mógł otrzymać. Wiedział bandytach, kopalniach, grabieżach starych chramów. Współpracował ze zorganizowaną przestępczością i wiedział już jak dołączyć w jej szeregi. Teraz chciał odnaleźć resztę kompanów i uzgodnić z nimi co dalej. Szukał Isteda. W końcu gdzieś tu musiał być.

Malavon:
Elf natychmiast pobiegł do pokoju lichwiarza. Wzrokiem od razu szukał kawałka tarczy. Znalazł go między resztą dziwacznych trofeów i pamiątek na kominku. Chwycił metalowy fragment, po czym natychmiast schował go pod swoje ubranie.

Gunses:
//Istedd i Elrond
Mam nadzieję, że nie czekacie aż to ja was napotkam?


//Malavon.
Udało się zabrać kawałek tarczy. Kiedy wróciłeś do 'chorego' przyszedł właśnie lichwiarz. Podał ochroniarzowi wodę z sodą. Po kilku minutach udawania, ochroniarz doszedł do siebie. Przeprosił pracodawcę po czym powiedział, że wraca na swoje stanowisko i zabierając Ciebie z domu lichwiarza wyszliście na ulicę. Potem ochroniarz pociągnął Cię w zaułek, wywiódł kilkanaście przecznic dalej całkowicie porzucając swoje stanowisko pracy.
- Masz? - spytał uśmiechnięty niczym czujący konającego człowieka szczur.

Elrond Ñoldor:
// Ee... Nieee... Zupełnie nie :)

- Istedd skurczybyku! - aż krzyknął uradowany staruszek. ÂŁaził po ogrodzie od dłuższego czasu i łaził nie mogąc znaleźć kompana. W końcu się udało.
- To co robimy? Jakiś nowych informacji się dowiedziałeś? Ja wiem tylko, że jak chcemy więcej zleceń i dołączenia do tych "C", to trzeba często odwiedzać Hannę w jej oberży. To jak, szukamy Malavona i wracamy?

Istedd:
// Tak.

O dziwo to Elrond go znalazł, choć nasza kochana była moczymorda szukała towarzysza równie długo. Choć, jak widać - nieskutecznie. Widać dobrze się tamten ukrywał i chciał po prostu znaleźć Kruka jako pierwszy. Udało mu się. Machnął tamtemu w bliżej nieokreślonym geście powitania. Wysłuchał pytań tamtego. Jakąś karczmę odwiedził... czy to była ta u Hanny? Cholerny zapominalski umysł! Dosłownie wkurwił się na siebie, że przez pielenie ogródków zapomniał.
- Niczego nowego się nie dowiedziałem. Poza tym, że są nader skąpi. Za tak męczącą robotę jeno 5 grzywien otrzymałem! Mniejsza jednak o to. Słyszałem, że gdzieś tam dziennie za pracę otrzymują dwa kufle piwa i pół prosiaka. ÂŻadnej monety. Cóż jednak, jaka praca, taka płaca. Odwiedziłem kilka miejsc, nim tu przybyłem. Kiedyś się w burdelu zabawiał ja zająłem się sprawą na targu. Niestety wiele się tam nie dowiedziałem. Właściwie niczego. No i odwiedziłem "Karczmę pod Lisem". Tam sprawa też załatwiona. Czyli poza lichwiarzem, którym zająć się ma Malavon ostała nam tylko ta Hanna?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej