Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Gunses:
//Istedd
Minęła kolejna godzina. Zjawił się ogrodnik.
- No! Hehehe! Dzięki wielkie stary, pomogłeś, przydałeś się ;) Trzymaj tutaj 5 grzywien. I dzięki wielkie...
//Malavon
- Dawaj jedziemy... - rzekł i obwisnął Tobie zarzucając rękę na ramię, wydawało się, że jest ranny albo porządnie chory. Ewentualnie zachlany - właź - szepnął.
//Elrond
Strażnik zaśmiał się i odszedł. Minęła kolejna godzina. Wrócił ogrodnik.
- I jak tam? Nikt się nie kapnął że Ty to nie ja? Ha! Poszło łatwiutko... Chyba zarobiłeś? - spytał dając Ci 5 grzywien.
Malavon:
Elf trzymał porządnie ciało ochroniarza. Wszedł do środka i od razu zaczął nawoływać.
-Pomocy! Coś się stało temu ochroniarzowi!
Elrond Ñoldor:
- Nic się nie działo. Cisza i spokój... Mam pytanie. ÂŁażę po mieście, wykonuję dla was zadania... Można się do was jakoś przyłączyć? - zapytał. Złoto schował.
Istedd:
Rzeczywiście czas mijał mu bardzo dziwnie. Raz zdawało mu się, jakby znajdował się gdzie indziej, aniżeli w upalnym ogrodzie, to znowu twierdził święcie, że jest głodny i spragniony, a pracuje tu jakoby kilka...naście godzin bez przerwy! Jednakże głośno na to nie narzekał. Dumny był z siebie, że wykorzenił jakieś siedemset chwastów. Tak około. Sam tak oszacowałby nasz warchoł, toteż narrator nie śmie podawać w wątpliwość jego przypuszczeń. Wreszcie wrócił zleceniodawca i zwrócił mu śmiesznie małą kwotę. Jednak zawsze pieniądze się przydać mogły! Przebrał się w swój ordunek i uśmiechnął się do tamtego.
- Problemu nie ma, drogi towarzyszu. Bywaj teraz i nie zapomnij pozdrowić ode mnie Agawy! - rzekł tamtemu i oddalił się w poszukiwaniu Elronda. Być może tamten również skończył udawanie? A razem jakoś zawsze lepiej się myślało, co dalej czynić.
60 grzywien + 5 grzywien = 65 grzywien
Gunses:
//Malavon
- Bogowie! Co się stało...?
- Wodyy... - wykasłał ochroniarz
- Tak, tak... Wody - powiedział lichwiarz i poleciał napełniać naczynie wodą z cebra
- Wody... z sodą... - dodał ochroniarz i puścił Ci oko, abyś zabierał się do roboty
- Z sodą?! - wrzasnął lichwiarz, ale wznowił poszukiwania - Soda, soda, soda... gdzieś ją miałem... - szukał po szafkach i skrzyniach. Wiedziałeś, że lepszej okazji mieć nie będziesz.
// Elrond
- Znasz może Hannę? Zachodź do niej co jakiś czas. My szanujemy sobie pomoc. Jeśli Góra uzna, żeś się przyczynił i można Ci zaufać, to dostaniesz zaproszenie od Hanny.
//Istedd
- Bywaj - rzekł złodziej i zajął się swoją przykrywką.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej