Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (62/79) > >>

Malavon:
-Spotkałem niejaką Agawę w karczmie. Nosiła podobny symbol na ubraniu co i ty. Czyżbyś coś ukrywał kolego?

Gunses:
//Elrond
- Jak Ty się do mnie zwracasz obdartusie! - oburzyła się hrabianka - Dzieweczko?! Czekaj powiem mężowi, pójdziesz do lochu! - rzekła i chcąc pokazać jaka to z niej wspaniałomyślna pani powiedziała - Tutaj wszędzie są ogrody. Król zatrudnia ogrodników, aby jaśnie urodzeni panowie mieli zasłużone piękne otoczenie!

//Malavon
- Hę? Nie mam nic do ukrycia, zresztą, czemu pomysł, żebym Tobie się zwierzał?! No i co, że spotkałeś jakąś Agawę? I co Ci niby powiedziała?!

Elrond Ñoldor:
- Obdartusie? - zaśmiał się głośno. - Dobra, mniejsza... - otarł łzę. - ÂŻegnam.
I jak powiedział tak zrobił. Oddalił się od szlachcianki, postanowił zdać się na instynkt. Szukał po prostu dużego skupiska drzew czy kwiatów. Starał się usłyszeć ćwierkot ptaków i szum fontanny.

Gunses:
//Istedd
- A pójdzie pan tą drogą do końca, potem szpalerem lip aż do wielkiego podjazdu, tam biegnie wielki deptak ciągnący w górę, ku dzielnicy bogaczy. A ogrodów tam pełno, jeden przy drugim.

//Elrond
Wysoko tytułowana panna się tylko fochnęła i bez słowa poszła w swoją stronę. Ty zaś po kilku minutach spaceru zauważyłeś rozległe klomby i pracującego przy nich ogrodnika.

Istedd:
- Dziękuję, bywaj! - rzekł i skłonił się dość sztywno i niezbyt nisko. Ot tak, żeby nie uznano go za gbura, ale zarazem żeby nie okazywać szlachetce uległości sobaczej. Po prostu był to taki miły gest ze strony posiadacza majestatycznej brody. Zgodnie z poradami tamtego skierował się drogą, na której się znajdował. Szedł i szedł. Wreszcie dotarł do jakichś drzew. Na lipy wyglądały, więc nie było lipy. Wszedł w ów szpaler. Wędrował weń do wspomnianego podjazdu. Chwilę pokręcił się tam i stwierdził, że długo już wędruje, ale bez większych narzekań odnalazł i skierował się deptakiem w górę. Trafił w ten sposób do dzielnicy bogaczy. Zdecydowanie wyglądała przyjemniej dla oka. Teraz pozostawało znaleźć pewną osobę przy ogrodach... cóż... wyzwanie się zaczęło. Wiedziony swą iście zwierzęcą intuicją jął chodzić wszędzie tam, gdzie rosło pełno kwiatków, drzewek, krzaczków i tym podobnych badziewi...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej