Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Istedd:
Rad, że odnalazł kominek od razu doń przystąpił. Nie było wszakże czasu zastanawiać się nad sensem montowania owego ocieplacza w oddaleniu od ściany, gdzie niejaki Pan Zagłoba mógł utknąć próbując przeprowadzić taktyczny odwrót od burdy w karczmie. Zaprawdę wieści o owym bohaterze-szlachcicu znał już od młodości. Wielkim, zaprawdę wielkim była owa postać dla naszej byłej moczymordy idolem i wzorem do naśladownictwa. W tej chwili jednak nie myślał o tym. Wyciągnął z pochwy miecz i zbił brudne szkło rękojeścią. Starannie, ażeby się nie pokaleczyć wziął kawałek starej tarczy i skrył go w kieszeni wewnętrznej kubraku, która doszyta była nader domowo. Słowy innymi - prowizorycznie, acz gwarantowała bezpieczeństwu tak cennemu ładunkowi. Szybko skierował się do wyjścia z pokoju. Zamknął za sobą drzwi i zszedł na dół, do izby biesiadnej. Bynajmniej tak sobie to wyobrażał i starał się zrealizować...
Gunses:
- I co! Wyrzuciła Cię na zbity pysk? Czy taki z Ciebie sprinter! - ryknęli mężczyźni widząc szybki powrót Istedda
Istedd:
Przynajmniej nic nie spotkał po drodze. Nie wrócił ten, który najął pokój i nie zastał go przy uczynku względem ciała. Istedd zaś puścił boleść ukłucia śmiechu mimu uszu. Jednakże musiał to sprostować.
- Panowie! Zaprawdę płeć piękna bywa bardziej zboczoną i niepoczytalną, aniżeli niejeden wariat zamknięty w wieży błazeńskiej! Na takie zaś konszachty, jakie mi proponowała nie mogłem pozwolić. Brody nie zgolę! - ryknął ze śmiechem i skierował się do niedawnego zleceniodawcy. Usiadł przy nim i poczekał chwilę, aż spojrzenia tamtych powrócą do kufli, dań i pijackich mord. Nie potrzebował świadków tego, jak przekazywał kawałek tarczy. Uśmiechnął się nieznacznie.
- Tak oto mam to, czegoś potrzebował. Proszę. - mruknął i wyciągnął zza kubraka skradziony przedmiot. Swe zadanie spełnił śpiewająco i ciekaw był tego, jak innym się powodzi.
Elrond Ñoldor:
// Wybaczcie, ale teraz na nic nie mam kompletnie czasu
- Dziękuję - lekko się ukłonił i podszedł do wskazanego mężczyzny.
Gunses:
//Istedd
- ÂŚwietna robota - mruknął Styga i schował kawałek tarczy w swojej kieszeni - Nieźle się spisałeś! Trzymaj tutaj 10 grzywien... Lecę zanieść to szefowej. Bywaj!
//Elrond
- Czego chcesz? - spytał człowiek parząc na Ciebie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej