Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Istedd:
Zamyślił się na chwilę. Bardzo krótką zresztą, gdyż i tak wiedział, że należałoby tamtemu przysługę wyświadczyć. Kiwnął głową na znak zgody. Oczywiście musiał to i skomentować słownie, gdyż taka była wola niebios.
- Niech będzie. Nie martw się. Kawałek tarczy jest już twój. Nie martw się o to. Czekaj jeno na efekty. - rzekł i wstał. Przeciągnął się, jakby miał zamiar udać się na spoczynek, a w rzeczywistości naciągnął sobie dość boleśnie mięśnie. Ot, tak, żeby nie wyjść z wprawy w... mięśniowaniu. Udał się schodami na górę. Kiedy tam dotarł (bo raczej wątpliwym, acz nie niemożliwym było to, że schody go zabiły) jął szukać trzecich drzwi od prawej. Miał nadzieję, że łatwo będzie dostać... słowy innymi, iż będą otwarte. Raczej nie posiadł jeszcze sztuki cichego otwierania drzwi. Zawsze dałoby się to uczynić z hukiem, acz na to nie było w tym wypadku czasu i miejsca. No i kim była owa mistrzyni?
Gunses:
- Dzie tam?! - zawołał oberżysta - Jazda na dół! Bez płacenia się pchasz do wyra?! Jeszcze do pewnie do nie swojego!
Elrond Ñoldor:
- Chciała zostać anonimowa. - powiedział wyciągając listy.
Malavon:
-Rozumiem. W końcu trzeba dbać o swoje dobra. Tak z ciekawości, skąd go zatrudniłeś? Mojemu przełożonemu przydałby się podobny.
Istedd:
Mruknął pod adresem tamtego bardzo nieprzychylne słowa. Możliwym była kolejna utrata grzywien, albo próba przeciwstawienie się straszliwym wymogom ajenta. Wybrał to drugie. W jego opinii wypadało uchwycić drażliwego tematu i wykorzystać motłoch przeciwko karczmarzowi.
- Jakże to, mości karczmarzu? Na przeszkodzie miłości stoisz? Cóż to za barbarzyństwo! Spójrzcie, drodzy zebrani! Zaczyna się tu niewola i wyzysk! Na przeszkodzie miłości stoją i uniemożliwiają kochankom spotkanie! Do czego to doszło! Niebawem zaczną za takie co karać chłostą, a potem powieszeniem! Komu miłość droga i uczuciowość nieobca, niech sprzeciwi się owej tyranii straszliwej! Na bogów, nie godzi się tak czynić, karczmarzu! - krzyknął i dla dodania sobie teatralnego pogłosu upadł na ziemię i chwycił się rękoma za kubrak. Spróbował go podrzeć, jednak zbytnio mu się to nie udało. Dodatkowo przy upadku zabolała go dolna część pleców. Trwając tak i przybierając na twarzy błagalny wyraz czekał na rozwój wypadku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej