Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Gunses:
- W życiu...- rzekła oschle - Broni i facetów, względem dziewczyn się nie pożycza!
Istedd:
- Ej! To nie było miłe! Zresztą to kobiety częściej zabawiają się nożami, sakiewkami i mężczyznami. Samaś jest przykładem. No cóż... wiedz, żem jest wielce uczynny i jeżeli tak się sprawy mają, a nie chcę mi się wstać z siedliszcza wyłożę ze swoich na napój. Piwa? Miodu? Czego napiłabyś się, Agawo? Może coś zjesz? - zapytał z delikatnym westchnięciem. Niech raczy się swym zwycięstwem! Istedd jest wszak dobrym człowiekiem i nawet poświęci kilka grzywien dla innych, byleby tylko udowodnić im, że nie posiada tak bardzo rzucających się w oczy przywar. Poza tym być może chciał ukazać się w dobrym świetle i zyskać nieco w oczach kobiety?
Elrond Ñoldor:
Tymczasem Elrond skończył jeść i leniwie rozwalił się na stoliku.
Gunses:
Agawa aby zrekompensować straty Istedda rozpięła dwa guziczki swojego kubraczka, które momentalnie poprzez napór naturalnych wdzięków dziewczyny rozchyliły materiał. Było teraz widać dużo więcej
- Jeśli możesz, dawno nie miałam nic ciepłego w ustach... ;> Ale przyjemności innym razem. Chętnie coś zjem i wypiję. Kwestię doboru dań i trunków zostawiam Tobie.
Istedd:
O! Jakże pięknym było jej zachowanie i odwdzięczenie się naszej byłem moczymordzie. Kiwnął głową z uznaniem, bezczelnie wpatrzony w napięty materiał kubraczka. Kurczę, całkiem ładnie to wyglądało. Kobiety musiały mieć fajnie z owym biustem. Oczywiście, jeżeli nie bolał podczas tego okresu... okresu. Bowiem u wielu przedstawicielek płci pięknej również w czasie bolesnego krwawienie bolały również naturalne wzgórki ich ciał. Podrapał się po głowie i obrzucił ją dziwnym wzrokiem. Mieszanką zdziwienia, zakłopotania, ale i chyba zadowolenia. Chrząknął nieznacznie słysząc jej bardzo delikatność w dwuznacznym stwierdzeniu. Wstał i podszedł do lady karczmarza. Bezceremonialne odsunął również od siebie barkiem jakiegoś śpiącego pijaczynę. Cóż... persona owa chrapała sobie chyba na dobre i wywodziła się raczej z uboższej warstwy mieszczańskiej.
- Karczmarzu! Podaj zaraz pieczeń z dzika najlepszą, dwa miody, wino i piwo dobrej jakości. - rzekł zobaczywszy cennik w swym umyśle. Odliczył należność w postaci 20 grzywien. Jedną bowiem dał ajentowi za... za to, że miał wąsy, a co! Wrócił do stolika, gdzie siedziała Agawa.
- Nie sądziłaś, aby może swe umiejętności jakby bardziej... hmm... sprecyzować i wykorzystać? Słyszałem bowiem o owej gildii... zgrupowaniu... Krwawe Wrony? Kruki? Bociany? Mniejsza o to. Tam podobno wszelakie... siedzi. - powiedział powstrzymując się od użycia słowa menelstwo i złodziejstwo.
- Pieczeń z dzika (10 grzywien)
- 2x Miód (2 grzywny)
- Wino (3 grzywny)
- Piwo (2 grzywny)
- 1 grzywna napiwku
Razem 20 grzywien.
60 grzywien - 20 grzywien = 40 grzywien
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej