Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (28/79) > >>

Gunses:
//No aż się upewniłem czy na pewno dałem wam wszystkie potrzebne informacje. Ale błądzicie po omacku.

Elrond Ñoldor:
// Została jeszcze grupka grająca w karty.

Jako że czekać ich będzie może jakaś podróż, Elrond postanowił najeść się i napić przed wymarszem. Jak pomyślał tak uczynił.

Gunses:
//Ziiimnooo!

- Czego? Mamy już komplet.

Istedd:
// Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci. Taki mamy plan i tako-li czynią nasze postaci. Wszystko bowiem zapisane jest u mnie, w niebie.

Istedd uznał (sądząc po zachowaniu Elronda), że nie ominie go długa, męcząca i niebezpieczna podróż. Wypadało więc... odpocząć, napić się i najeść na zapas. Postanowił tak uczynić, acz z tym wyjątkiem, że zabrał danie pozostawione przez grupkę najemników. Było już zimne i w niewielkiej ilości, ale jakowaś rekompensata to była, nieprawdaż? Wrócił do stolika, gdzie siedział Malavon. Rozejrzał się konsumując jednocześnie niesmaczne mięso popijane tłustym sosem. Niespodzianie jakowaś persona odezwała się nader niemile do... chyba staruszka. Właściwie nie był pewny, jednakoż i tak uznał, ze trzeba w to wcisnąć nos.
- Nie "co", a słucham. Jakiś problem? - zapytał znad talerza plując skrawkami jedzenia jak kartaczami i katiuszami.

Elrond Ñoldor:
Elrond wychylił głowę znad talerza. Na jego twarzy gościło zdziwienie. Usta miał pełne żarcia, toteż nie mógł wykrztusić ani jednego słowa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej