Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (27/79) > >>

Elrond Ñoldor:
- Król. Nikt inny. Nie wiem... To co, zbieramy się?

Istedd:
- A gdzie mielibyśmy się zbierać? Właściwszym pytaniem byłoby dokąd... bo cóż zamierzasz teraz począć, Elrondzie i Malavonie? Czyż moja rola nie jest już w tej sprawie skończona? Pomogłem wszak przy zwiedzie w "Obieżyświacie". - rzekł. Jakoś nie widział się zbytnio w kompanii owych magów. Owszem, pomógł im jak mógł i chyba tyle rozegrał już ów aktor na scenie zwanej światem, w akcie zwanym życiem. Choć chętnie poszedłby z nimi... jeno gdzie i po co? No i, rzecz jasna, za jaką cenę? Bo chyba ów "trud" zostanie nagrodzony grzywnami, nieprawdaż? Inaczej byłoby bardzo nieładnie. Zastanawiała go reakcja tamtych. Bo chyba to nie koniec owego "zadania", które zleciła mu pierwsza lepsza napotkana po drodze osoba?

Gunses:
//Zadanie jest analogiczne do innych które są obecnie prowadzone w dziale wypraw. Nie zaczęliście nawet gównego wątku zadania. Tak tylko dpopowiadam.

Elrond Ñoldor:
// Jo?

- Ależ drogi Istedzie. Pytałem się ogólnie. Nas. Wszystkich. Szczerze nie wiem co możemy jeszcze zrobić. Wiem, że mieliśmy wypadać w karczmie informacje o tej wiosce Wyręby. Co dalej? Czy macie jakieś propozycje? Wycieczka na północ w poszukiwaniu owej wioski czy kopalni? Bandytów? Chramów? - starzec nie znał dokładnych rozkazów. - Setmere czy Gunses oczywiście nam za wszystko zapłacą. A im więcej informacji doniesiemy, tym nasze sakwy będą większe zapewne...

Istedd:
// Gówny wątek. :/

- Rozumiem, rozumiem. Spokojnie! Co dalej? Nad tym również ja się zastanawiam. Propozycji żadnych raczej także nie mam. Nie liczcie więc na mnie w tej sprawie. Choć rację masz, Elrondzie, ze im więcej im doniesiem, tym bogatsi się staniemy. Racja w tym święta. Choć raczej nie uśmiecha mi się tam podróż... jednak jeżeli trzeba, niechaj tak będzie. Mam nadzieję, że bambus nie siedzi w Siedzibie szpiegując każdego z nas i zastanawia się, gdzie się podziewam. Ma dziwne fetysze... i ogólnie jest dziwny. I czarny! - rzekł z wrednym uśmiechem. Chyba niezbyt darzył mości Zeyfara szacunkiem. Pewnie z powodu koloru skóry, albo picia herbaty.
- Cóż... lepiej byłoby jednak już wyruszyć, niż rozważać o tym latami długimi. Jak sądzicie? Na moje możemy wyruszać, skoro to napełni nam sakwy. Bo coś czuję, że jeno to początek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej