Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Elrond Ñoldor:
- Obawiam się że tak - odpowiedział Malavonowi. - Czekaj... Wspomniał o Mantosie? Co dokładnie?
Malavon:
-Tylko coś o byciu bardziej zasadniczym i braku możliwości polegania na nim. Rozumiem zatem, że to wasz wspólny znajomy? Wydawał się mówić wtedy mentorskim tonem. Jakby was uczył lub coś takiego.
Elrond Ñoldor:
Mantos to mój brat. Ciekawe co u niego. Z tego co się orientuję, nie ma go na wyspie. Nigdy z nim nie byłem w jednej organizacji, a jedynym moim mentorem był Nekromanta Canis. Był człowiekiem, a kształtowanie magii pasuje bardziej do elfów czy draconów. Niee... To nie możliwe żeby to był ten porąbany Nekromanta... Niemożliwe...
// Edzio zrobił taką minę: :o
Istedd:
Cóż... tamci dalej rozprawiali między sobą, a nasza była moczymorda dalej milczała. Niezbyt pojmowała wagę i ogólnie całą sytuację, toteż zupełnie nie zabierała głosu. Zaczął zaś nucić sobie pod nosem piosnkę pijacką.
- Jestem sobie panem.
gdy siedzę nad dzbanem;
u mnie w domu cztery kąty
i potłuczony piec piąty.
Oto to ja pan, pan, oto to ja pan, pan
oto to ja pan, pan, I o nic nie dbam!
Nie dbam ja o złoto,
przepiję z ochotą;
ani pomnę o mej zgubie,
gorzałeczkę z piwkiem lubię.
Malavon:
-A jacyś znajomi magowie, którzy mogliby teraz posiadać takie umiejętności?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej