Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"
Mogul:
Hehe. Ej, ziomek, posłuchaj. Mogul przyciszył głos, tak być Tzaro nic nie usłyszał. Może pozwólmy mu uczestniczyć w naszej pogawędce. Jak, żem kurwa powiedział, chcę coś dzisiej zarobić, a ten tutej niby kaske ma. Przez cały czas Malas sugerował, że ork chce zaatakować "kupca" więc wpadł na taki pomysł. Dodał jeszcze.
On chyba jest tak naiwny, że nie skapnął się ten teges. Powiedział to jeszcze ciszej rozglądając się po karczmie. To też pasowało idealnie, bo akurat Tzaro nie udawał przerażenia faktem, że czerwonoskóry ork chce go zabić. Tzaro udawało się grać, zachowywał się naiwnie, troszkę flegmatycznie i domagał się swojego. Jak prawdziwy kupiec.
//: ojjj Guciu, a myślałem, że karczmarz coś ciekawego jeszcze powie :(
Axel Ontero:
-Ha ha ha bardzo śmieszne.- zawtórowałem sarkastycznie. Nie chce już więcej udawać strachliwego kupca. Mam plan. Teraz będę udawał kogo innego. Może zrobię wrażenie na Malasie? Sięgnąłem po nóż znajdujący się na stole, pewnie miał posłużyć do krojenia mięs, teraz był tylko pionkiem w mej grze. Błysnął w mojej ręce, i w mgnieniu oka znalazł się pod stołem, przy brzuchu orka. Nie chciałem mu zrobić krzywdy, mam nadzieje, że on o tym wie. Przyłożyłem mu ów nóż do brzucha szczerząc zęby.
-I co, teraz Ci do śmiechu? Myślałeś, że możesz sobie ze mnie żartować. Ba! Ty nie wiesz kim ja jestem. Myślisz sobie, że jestem kupcem, który nigdy krwi nie widział, ale się mylisz, ja dobrze wiem jak zabić. Jestem zabójcą, dostałem zlecenie na kupca, który miał przebywać w okolicy, ale w umowie ze zleceniodawcą nie było nic o tym, że nie mogę tknąć innego celu.
Mogul:
Szczerze, to Mogul był w szoku. Nie ogarniam w ogóle Tzaro, co teraz zamierzał. Miał nadzieję, że wie co robi. Podniósł ręce do góry i siarczyście zabluźnił.
- To po chuja tutaj przybywałem z Tobą gnojku? Dalej połowa zarobionych pieniędzy moja.
Axel Ontero:
-Już Ci powiem po co- wczułem się bardzo w swoją rolę.- otóż jestem skrytobójcą, i potrzebowałem przykrywki, ale trochę mnie wkurzyłeś więc się ujawniłem, a kasy nie dostaniesz, bo byłeś tylko narzędziem,- nadal trzymałem nóż przy ciele orka- posłużyłem się tobą bo myślałem, że mnie naprowadzisz na jego ślad, a ty się jakimś kolesiem spiknąłeś, żeby mnie napaść!
Gunses:
- Ho ho ho! Widzę, niezła mi się kompania trafiła! Ha! ha! Panowie! Bez nerwów! Pluć na kupca! Ja mam dla was lepszą propozycję - rzekł i ściszył głos - Są tu osoby, całkiem niedaleko, które chętnie przyjęły by panów w nasze szeregi.. Hmmm, co wy na to?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej