Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"

<< < (10/38) > >>

Mogul:
Jasne! Powiedział tajemniczo, jednak było łatwo stwierdzić, że zgadza się z Malasem. Po chwili jednak zmienił nastawienie wysyłając sprzeczny sygnał. - Kiedyś złowiłem kurwa suma, z dwie godziny się męczyłem z tym bydlem. Ale chuj, udało się i wyżerka zajebista była. Mogul postanowił pójść kolejny krok do przodu.
- Widzę, że obydwoje troszku nie szczerzy ze sobą jesteśmy. Są różne typy ludu, ale Ci sami się przyciągają i rozumieją bez słów. Wystarczy spojrzeć w oczy i już wiesz co dany osobnik zamierza uczynić. W tym momencie oczy Mogula spotkały się ze spojrzeniem Malasa. We wzroku orka widać było rządzę krwi, walki. Umiał to uczucie udawać, chciał tym sposobem sprowokować do ataku nieznajomego. Przez ich całą rozmowę najwięcej prezentował swój topór na plecach, starał się, by całkowicie Malas zapomniał o mieczu przy pasie. W tym momencie zastosował starą sztuczkę. Wydawać się mogło, że odsłonił się, że na ewentualny atak nie zdąży dobyć swojej "prawdziwej" broni. Mogul chciał się przekonać z kim ma do czynienia, czy ze zwykłym bandytą, który nie jest wyuczony takich rzeczy, czy jednak lepszym wojownikiem.

Gunses:
Malas oparł się na krześle, wyciągnął. Spojrzał na zachowanie Mogula
- Ha! Nie nabierzesz mnie na te sztuczki. Jesteśmy z jednego żelaza kuci... Alem widzę, że niepotrzebnie chciałem was prowadzić do moich znajomków. Szkoda by było was, głównie Ciebie, Orku. Wiedz, że takich jak Ty u nas się ceni wysoko.

Mogul:
Mogul nie odetchnął, wręcz przeciwnie. Był trochę zawiedziony z powodu, że Malas nie chciał walczyć. Jednak wiedział już coś więcej na jego temat. Nie można go było ignorować. Przez chwilę przeszło przez myśl orkowi czy posunęli się do przodu w zdobywaniu informacji? Zamierzał dalej kontynuować rozmowę, w nadziei, że w końcu coś zdobędą. Miał taką nadzieję dla tego, bo to nie był zwykły bandyta. A jeśli nie zwykły, to był cień szansy, że jest związany jakoś ze zgromadzeniem.
- Widzę, że Twoi znajomi pewnie agresywnie się targują. Wyszczerzył kły w uśmiechu. Następnie okazał zdziwienie na kolejną część wypowiedzi człowieka. Zdziwienie było szczere i nie grał tutaj.
- Jak to nas?

Gunses:
- No w mojej... 'rodzince'. Takich co to prowokują, mają ikrę, są silni... A przecież widzę, żeś dupa nie ochroniarz... Wiesz, mości kupcu? Możesz się trochę cieszyć. Twój ochroniarz okazał się taki jak i ja! Czyli możesz odetchnąć z ulgą, póki siedzisz w karczmie! Hahaha!

Mogul:
Na twarzy Mogula pojawił się grymas. Udał mocne wkurwienie. Grał dalej, w końcu może zdobędą jakieś informacje. Miał szczęście, że Tzaro to tylko udawany kupiec, tak to pewnie by mógł na prawdę przestać ufać orkowi.
- Ja pierdole, najpierw te jebane Wyręby, a teraz tutaj. Jak nie zarobię to Cię za jaja powieszę. Kolejny haczyk puszczony. Chciał, by Malas zapytał się o to miasteczko, w końcu może rozmowa przejdzie na prawdziwy tor.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej