Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Atusel
Iddeous:
Iddeous udawał, że słucha patologa. Chwilę potem kątem oka dostrzegł Quasimoda. Podszedł on do ciała i począł zmieniać tuszę. Patolog nadał ględził im o skalpelach, szczypcach i innych narzędziach. Iddeous, aby odwrócić uwagę krzyknął: - Och! A co to za dziwy? Myślałem, że on umarł... Popatrzył się to na Animsa to na patologa z udawanym przerażeniem.
Lord Hejgen:
E. O co to jest? Jak on może żyć. Niech pan popatrzy. - powiedział po czym pomyślał no to się udało.
//Ej Iddeousie masz już naprawionego kompa.
Gunses:
- Na bogów! - zawołał patolog, ale Quasimodo już go uspokajał udając wielce smutną minę
- Spokojnie, spokojnie. Jestem Torrez Herkad, tutejszy sklepikarz. Doszły mnie wieści, że odnaleziono mojego brata, Ignaza. Przybyłem więc tu i ot leży... Przyjechał do mnie kilka dni temu, zawsze pił za dużo, zawsze był opryskliwy i robił burdy... Eh... A skończył w zimnym rynsztoku...
- Bliźniaki? - spytał patolog
- Tak... Możemy załatwić formalności? - spytał Quassi vel Torrez Herkad.
- Oczywiście - rzekł patolog i podał papiery stwierdzające rozpoznanie członka rodziny. Quassi podpisał wszystko. Następnie pożegnał się z patologiem i wyszedł z kostnicy. Czekał na was przed wejściem.
Iddeous:
Iddeous z Animsem patrzyli na zaistniałą sytuację z udawanym zaciekawieniem. Quasimodo czekał już na nich przed wejściem do kostnicy. ÂŻołnierz nie chciał już dłużej bawić w kostnicy pod ziemią. - Bardzo ciekawe zdarzenie, nieprawdaż? No cóż, dziękujemy panu za uchylenie rąbka swoich tajemnic.- powiedział Iddeous do patologa.Niestety, chyba już na nas pora. Jeszcze raz dziękujemy i przepraszamy za zajęty panu czas. Po tych słowach kompani udali się na górę. Zauważyli tam odnowionego i odmłodzonego Qusiego. Mógł on zacząć nowe zycie. - Chyba udało nam się Tobie pomóc. Wspomnij o nas u Waszego Mistrza. - rzekł do Quasimoda.- Została nam chyba tylko Lukrecja. Ma ona swoją pracownie niedaleko karczmy "Pod Kuternogą".- zwrócił się do Animsa.
Gunses:
- Dziękuję wam serdecznie! Nawet nie wiecie co to dla mnie oznacza... Chociaż w obcej skórze, ale z poszanowaniem od społeczeństwa! Proszę, weźcie to, to tylko skromny dar za ten cud jaki mi sprawiliście! - mówiąc to dał wam mieszek w którym było 50 grzywien. Po czym uścisnął wam dłonie i odszedł szukając swego nowego domu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej