Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Atusel

<< < (26/50) > >>

Lord Hejgen:
Gdy ten się machnął Anims posunął się na bok. Sam miał miecz przygotowany. Więc zebrał siły i sam się machnął w stronę pierwszego bandziora.

//Ej czy ja mam opisywać że bandzior dostał tam gdzieś czy ty to będziesz robić.

Iddeous:
Iddeous postanowił walczyć z drugim bandytą. Tego ze szkatułką zostawił na koniec. ÂŻołnierz wziął wolny stolik i rzucił z całej siły w przeciwnika. Bandytą zachwiało mocno, ale przed wywinięciem orła uratował go stolik. Iddeous szybko podbiegł i walnął go w nos. Przeciwnik głośno zawył. Ten ze szkatułką jednak nie przyglądał się walce jak występowi teatralnemu. Szybko odłożył pojemniczek i dobył miecza. Rzucił się na Iddeousa od tyłu. ÂŻołnierz usłyszał głośny tętent i sapanie z tyłu, więc przeturlał się na bok. Bandyta, który na niego leciał, wpadł na swojego kompana. Iddeousa rozśmieszyła ta sytuacja. Rabusie jednak szybko się pozbierali. Ruszyli obaj na Iddeousa. ÂŻołnierz wskoczył na stół. Zaczął grozić mieczem. Wielki, gruby złoczyńca wziął nogę stołu i chciał wywrócić go do góry. Iddeous ciachnął przeciwnika przez policzek, ale wylądował na ziemi. Szybko do niego dobiegł ten od szkatułki. Zaczął go okładać pięściami. Iddeous kopnął go w brzuch i uderzył z czoła w jego nos. Wstał szybko, podciął mu nogi, a żeby go obezwładnić wziął roztrzaskaną nogę od stołu i uderzył go w ciemię. Ten już nie musiał mu przysparzać problemów. ÂŻołnierz jednak stracił z oczu drugiego bandytę. Poczuł duszenie.. Ogromny osiłek ściskał jego szyję. Iddeous czuł, że mu ją zgniecie. Postanowił nadepnąć na palce przeciwnika. Auuuuuuu!!. Bandyta wydał z siebie odgłos przypominający wycie wilka. Iddeous potraktował go z łokcia w twarz. Bandyta zatoczył łuk rękami, uderzył przy tym Iddeousa w twarz, po czym legł na ziemię. ÂŻołnierzowi zaćmiło się przed oczyma, ale wstał szybko. Zaczął bić jego twarz. Po kilku sekundach była cała we krwi. Bandyta podniósł rękę, aby żołnierz przestał.. Dwóch było z głowy.

Gunses:
//Anims. Ja będę opisywał.
Jak san napisałeś, machasz mieczem na prawo i lewo. (opis jest zbyt ubogi). Oprych zaatakował od góry z lewej, prowadząc miecz dwoma rękoma. Nie tyle chciał Cię zranić co zbić Twój miecz i to mu się udało. Impet z jakim uderzył wykręcił Tobą w bok, wtedy poczułeś mocny ból w biodrze, jednym słowem dostałeś z kopa w udo. Zachwiałeś się, nogi same się podcięły i upadłeś między stoliki. Oprych rzucił się na Ciebie.


//Iddeosu.
//Bardzo fajna akcja. Niestety w niektórych miejscach nie mogę dojść np. kto upadł na ziemię a kto komu podciął nogi, więc rada na przyszłość, bardziej ukonkretniaj swoje poczynania. Poza tym, bardzo dobrze. Wziąłeś iść na metodę pobić ale nie zabić, tylko gdzieś zgubiłeś moment w którym pozbawiasz ich mieczy.

Lord Hejgen:
No kurwa czemu mi się to zawsze zdarza pomyślał po czym wstał jak najszybciej, podnósł swój miecz i z całej swojej siły Anims starał się walnąć w brzuch przeciwnika.

Gunses:
//Bo nauczyłeś się grać na kodach, albo w gry, które mają opcje zapisz/wczytaj, a Marant taki nie jest.
//Musisz brać pod uwagę ruch przeciwnika. Zaatakuj kogoś bez kodów w Gothicu. Walcząc będzie atakował, blokował, odskakiwał, okrążał. Wszystko po to, aby Cię zranić. Tak samo działają postacie w Marancie. Walczą o przeżycie.

Mężczyzna mimo tuszy zgrabnie wywinął mieczem i odtrącił Twoje ostrze. Jednak na chwile się odsłonił nabierając rozmachu na kolejny cios. To mogła być Twoja szansa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej