Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Anette Du'Monteau:
-Iść dam radę, ale o wygibasach trudno mówić. Trzeba by własnie zapytać o maga, czy miksturę. Sama ona z czasem by mi pomogła. Ty przy sobie nie nosisz takich mikstur co? Ach nieważne, po prostu chodźmy.
Izabell Ravlet:
- Próbowałem kiedyś taką miksturkę zakupić, jednak pomimo niskich kosztów produkcji jest cholernie droga. Skąpstwo tych magów sięga granic - mówił, starając się być przekonującym. Wgrywał się w rolę. A kto wie? Może ktoś ich podglądał? W sumie, z tego samego powodu Dart nie korzystał z magii a samego miecza. Razem z Zeyfarem/Merkurem ruszyli w stronę Morisa. Gdy dotarli, mag rzekł:
- Wilki pokonane, jednak mamy rannego. Rana jest obandażowana, jednak przydało by się leczenie magią lub miksturką. Nie macie tu kiego czarodzieja? Hm? - zapytał, rozglądając się teatralnie po obozie. Szukał wzrokiem jakiejś cechy, która dała by mu lepszy wgląd w sytuację w jakiej są. Może jakieś symbole w otoczeniu? Sygnety czy naszyjniki podobne u różnych postaci? Charakterystyczne znaki? Cokolwiek.
Gunses:
//Pofarciło wam się z tym magiem
Moris popatrzył na was, na rannego Merkura i powiedział
- Jest tu Czarodziej... Ale nie dostaniecie się do niego od tak. To osobista ochrona szefa i nie rusza się od niego nawet na krok. Jeśli zależy wam na dostaniu się do Czarodzieja, to musicie szybko zasłynąć w obozie, aby was wpuszczono do szefa.
Anette Du'Monteau:
//: Zefciu zawsze ma farta :P
-Więc chyba pamiętasz naszą umowę? Załatwiliśmy twój problem. My wywiązaliśmy się z umowy. Ty mam nadzieję też to zrobisz.
Gunses:
- Jasne. Jak tylko spotkam Rączkę to powiem mu o was dobre słowo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej