Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Gunses:
Rączka był szczupły. Stał i czytał jakąś księgę. Księga byłą stara, strony były zrobione z drewna z wypalonymi na nich napisami, związane rzemieniami i okuta w żelazne ramy. Kiedy weszliście odłożył księgę zakrywając ją płótnem
- A Wy to kto? Nie znam was. Czego chcecie?
Anette Du'Monteau:
-Przysłał nas tu Doza. Wspominał coś o wolności, możliwości zarobku i paru inny takich rzeczach. Ja jestem Merkur, a to mój przyjaciel Dart. Mieliśmy zamiar nieco popolować w lasach, ale spotkaliśmy twojego podopiecznego w karczmie "Pod Martwym Gryfem". Uznał, że jesteśmy warci swego i że moglibyśmy jakoś wam pomóc.
Gunses:
- Jeśli przyczynicie się obozowi, to i sobie powiększycie sakiewkę. Z nami nie utoniecie w światowym górnie... - rzekł. Wtedy do domostwa wkroczyło kolejnych dwóch ludzi. Mieli w rękach starą kamienną płytę
- Dzisiaj to odkopano. Mieliśmy to zanieść do Magazynu, ale podobno sam tego chciałeś - powiedział jeden z nowo-przybyłych
- Tak. Coś się dzieje ostatnio, giną gdzieś rzeczy z Magazynu. Nie mogę zlokalizować wycieku... Właśnie - spojrzał na was i ponownie na bandytów, którzy przed chwilą tu weszli - Wy wyjdźcie, idźcie pilnować wykopalisk. A wy - spojrzał na was kiedy tamci wyszli - Chcecie zarobić i zasłynąć w obozie? To słuchajcie. Jesteście tu nowi. Możecie wiecęcej niż ja, tutaj wszyscy się znają, was nikt nie zna, możecie dla mnie pracować. Pochodźcie po obozie, popytajcie ludzi. Pewnikiem będą mieli wam coś do powiedzenia i do zrobienia. Przy okazji nadstawiajcie uszu czy może ktoś czegoś nie powie o Magazynie, dobra?
Anette Du'Monteau:
-Niech i tak będzie. W takim razie się odmeldowujemy. Nie trudno było się domyśleć co ci ludzie robią. ÂŁowcy artefaktów. Odkopywali stare ruiny i temu podobne rzeczy w poszukiwaniu kosztowności, lub zwyczajnych rzeczy sprzed paru set lat, które potem sprzedawali za nadzwyczajne sumy. Zeyfar osobiście uważał ich za odmianę ludzi, który zwał "łupieżcami grobów". Nie podobało mu się to, ale na razie nie mógł wiele zrobić. Wyszedł i skierował się niżej do obozu.
Gunses:
//Piszesz w liczbie pojedynczej. Póki twój kompan nie będzie opisywał pisz w liczbie mnogiej.
//Jest skończona liczba postaci, które możecie odwiedzić. Możecie, bo nie musicie odnajdywać ich wszystkich.
//Szukając, napiszcie posta, że chodzicie po obozie. Dam wam po każdym takim poście dwie osoby, do których można podejść i z którymi można porozmawiać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej