Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Anette Du'Monteau:
-Na koniach trzeba? No niech będzie. Ruszamy. Zeyfar nie miał powodów by nie wierzyć człowiekowi, jednak w razie czego mężczyzna nie miał pojęcia, że ma do czynienia z zawodowym zabójcą i magiem. Sam efekt zaskoczenia dawałby przewagę maurenom. Zeyfar ruszył za przewodnikiem nie zmniejszając swojej ostrożności, ale jednocześnie nie dając po sobie niczego poznać.
Gunses:
Przejeżdżaliście przez ożywiony wiosną las. Buczały owady, głównie pszczoły, uwijały się małe ptaszki, w trawach czmychały przed wami jaszczurki. Skręciliście w wąską i zarośniętą ścieżkę. Po kilkunastu metrach zauważyliście w lesie wpity w ziemie palik, a na nim nasadzoną i zgniłą głowę kozła
- Eh.. Pogański kraj, pogańskie obyczaje - rzekł prowadzący Doza. Droga prowadziła w stronę małej i zarośniętej przełęczy.
Anette Du'Monteau:
Zeyfar starał się zapamiętać drogę, którą jechali. Tak na wszelki wypadek. Zawsze lubił się ubezpieczać. Lepiej dmuchać na zimne.
Gunses:
Po kilku godzinach jazdy dojechaliście w końcu do upragnionej kotliny, gdzie pod skałą, w grocie mieścił się obóz.
//To inny obóz niż na zadaniu Anva i Dioma.
- W tamtym domku siedzi Rączka. To najbardziej zaufany człowiek Serja. Serj to nasz herszt. Ale do niego niebezpiecznie iść, jeśli Rączka nie da mu o was dobrego słowa. Ja wracam na swój posterunek. Bywajcie!
Anette Du'Monteau:
-No to co, idziemy? - rzucił retorycznie do swojego towarzysza. Skierowali się wprost do wskazanego domostwa. Zeyfar szedł pierwszy. Spokojnie przekroczył próg domostwa i wszedł do środka. Rozejrzał się wokół szukając niejakiej Rączki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej