Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.

<< < (23/58) > >>

Anette Du'Monteau:
-Bo ja sam pracuje dla Rączki. Nie spodobało mi się, że ktoś się kryje po krzakach i czeka tajemniczo na nieznanego jegomościa. - odpowiedział. Zeyfar chwilę się zastanawiał kim są ci "ludzie" Potrafili wrócić z zaświatów? Mieli pomoc nekromanty? Ale kto by trzymał tak nieudolnych ludzi, którzy dają się złapać innym. Marnować na takich materiał do rytuału ożywienia? -Kim więc jesteście i jak to możliwe że byście wrócili tu po śmierci?

Gunses:
- Hasło? - powiedział ten przy ognisku i spojrzał na Ciebie. Oczy miał złe i nieprzeniknione. Po chwili ciszy powtórzył - Hasło?

Anette Du'Monteau:
-Rączka nie mówił mi nic o żadnym haśle. Ale jeśli nie wierzysz mi to możesz spytać Morisa, Wilka, czy nawet Kabula. A jeśli ty tych imion nie znasz to jednak znaczy, że się nie przetoczyłeś przez tą bandę.

Gunses:
- Nie znasz żadnego hasła? A więc nie jesteś z obozu Rączki - rzekł i podniósł na Ciebie kuszę. Wiedziałeś, że nie zdążysz się na niego rzucić, ani wykonać jakiegokolwiek ruchu.
- Wypierdalaj łgarzu pókim dobry! - rzekł mierząc precyzyjnie.


//Cóż, gdyby zabicie gracza było możliwe, już byś był martwy. Kombinuj.

Anette Du'Monteau:
-Mam wrażenie, że jeszcze się zobaczymy. I nie będą to miłe chwilę. Mauren wstał i trzymając swoją kuszę odszedł na bok. Wziął porzucone grzyby, po czym wrócił do Kabula. -Twoje grzyby. Powiedz mi Kabul, widziałeś tutaj może jakiś marynarzy albo piratów? Rączka prowadzi interesy z kimś takim?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej