Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Anv:
- Zazwyczaj jestem bardziej opanowany, ale tu trzeba było przemówić do pijanego rozumu. - rzuciłem jakby na wytłumaczenie.
- To co tam masz do zrobienia? Bo jakbyś pomocy potrzebował, to wiesz...
Gunses:
- Ha! Dzięki stary - rzekł do Fausta - Ja bym pewnie mu za mocno przypieprzył i trzeba by dół kopać na nieboszczyka! Hahaha! - rzekł i spojrzał na Diomedesa - Malkolm stoi o tam, na skraju obozu. W tamtejszej grocie trzymamy łupy. Malkolm jest ich strażnikiem. A Syfiiiiliaaa! Ehhh to jest piękna kobieta! Ale kamratów się nie chędoży! Hahahahaha
- Hahahahahahahaha - zawtórowali inni przy ognisku
- Syfila stoi przed obozem na wzniesieniu! Widzicie tam, tą piękną dupkę? To właśnie ona. Jan coś jej do roboty wyznaczył. A jam jest Torn, mówiłem już, czegóż chcesz?
Eric:
- Gratuluję zatem! - zaśmiał się. - Dziś jest twój dobry dzień, oto należne ci 15 grzywien i skręt. Hakso poprosił mnie, żebym wam to rozdał, chociaż wolałbym jak Faust obić jakąś mordkę - zaśmiał się.
- Bywajcie zdrowi, może zaraz do was wrócę, skoczę tylko do tej pięknej dupeczki i pilnego strażnika - zażartował i oddalił się od ogniska w stronę dwóch person wskazanych przez Torna. Najpierw podszedł do strzegącego magazynu Malkolma. Powitał go skinieniem głowy i podał mu należne wynagrodzenie.
- To od Hakso - dodał w gwoli wyjaśnienia i podążył do Syfilii. Jej imię, przypominające paskudną chorobę weneryczną, przeczyło ogólnemu wrażeniu jakie sprawiała. Nie było niczym niezwykłym, że jakoś do niej najchętniej kierował swe kroki.
- Witaj - mruknął miłym głosem. - Mam tu dla ciebie piętnaście grzywien i skręta. Od Hakso.
Gunses:
- Witaj - rzekła zbladła dziewczyna. Chwyciła skręta roztrzęsionymi rękoma i zapaliła. Po chwili powiedziała
- Wyobrażasz sobie, że kazali mi zabić kradnącą szajkę goblinów?! Malkolm skarżył się, że Gobliny mu kradną przez nory dobytek z magazynu! W obozie każdy chłop jak dąb, a tu ja muszę sama stać... Kurde! Niech to szlag! Mogłam roznosić kasę jak Ty.... Boję się tych goblinów okrutnie, są potworne!
//Czy na prawdę myślałeś, że te imiona podałem od tak? ;[
Anv:
- Dobra chłopaki. ja skoczę jeszcze po obozie. Może i ktoś jakąś pracę ma dla mnie. Może ten strażnik co Diomedes mu paczkę przekazywał. - stwierdziłem, po czym skinieniem głowy pożegnałem się z towrzystwem wokół ogniska. Ruszył raźnym krokiem w kierunku Malkolma. Strażnik pokaźny, pewnie pokaźnych skarbów pilnował.
- Witam. Jestem faust, przyjechaliśmy tu z kompanem, wraz z Murilem. Móiwł, żeby polatać po obozie, jakąś robotę złapać. Znalazło by się coś dla mnie? - zapytałem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej