Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"

<< < (15/42) > >>

Eric:
Diomedes skinął tylko głową Faustowi i oddalił się spacerowym krokiem wgłąb jaskini. Ciągle nie mógł się nadziwić, w jak praktyczny i niezwykły sposób została zagospodarowana. Każdy kamień czemuś służył. A i prawdopodobnie była to wręcz idealna fortyfikacja. Naprawdę ciężko byłoby otwarcie szturmować na ten obóz. Mijając niewielkie grupki osób zajmujące się najróżniejszymi czynnościami, nadstawiał uszu, by usłyszeć strzępki rozmów. Jego zainteresowanie zwrócili ostrzący miecze mężczyźni. Zawsze można mieć nadzieję, że i znaczą w hierarchii całego obozu coś więcej. Podszedł do nich, przyjrzał się ich pracy. Widać w nich było swego rodzaju oddanie, jakby osełko na powierzchni klingi traktowali niczym coś w rodzaju rytuału. Nikogo nie mogło to dziwić.
- Porządna stal - pochwalił, lustrując rynsztunek wyłoniony na światło dzienne.

Gunses:
//Faust
- A no siadaj, siadaj. Toż my wasza kamrateria teraz! Przyjechaliście z Murilem, tak? Ty i Twój towarzysz? Znudziło się życie w zgodzie z prawem, co? Hahaha! Wiemy, wiemy, toż my z takiej samej stali kuci! Jestem Torn! Wojownik jakiego świat nie widział, a Ciebie jak wołają?

//Diom
- A prawda to, kawał to miecz i porządnie naostrzony musi być. To Ty jesteś tym nowym tak? Widziałem jak dzisiaj przyjechaliście z Murielem, Ty i jeszcze jeden, młodszy chyba. Siądnij jeśli chcesz...

Eric:
- Ano, natknęliśmy się na tego brodacza w karczmie. Poczciwy chłop, trzeba przyznać - uśmiechnął się. - Chociaż aż dziw, że tak otwarcie ludzi zaprasza do swojaków. Ja jestem Diomedes, ten młodszy to Faust - przedstawił się.
- Często musicie nimi wywijać? - zapytał, kiwając głową w stronę mieczy.

Gunses:
- Ostatnio niestety nieczęsto... Myśleliśmy z chłopakami, że po ziemie skoro słonko wzejdzie i trawka pokaże się na ziemi ruszymy na trakty. I to co zawsze: rabunki, napady, karkołomne ucieczki. A tu dupa. Szef skumał się z kimś wpływowym i teraz rozkopuje jaskinie wszelkie, szukają staroci jakiś i magazynują i wywożą tamtemu. Fakt, tamten płaci szczerym złotem, ale to nie to samo co pohasać po trakcie... Eh...

Eric:
- A co to się tak ze zbójeckiej szajki w kółko archeologów mu przeformować uwidziało? Co to takiego wykopujecie? - zainteresował się.
- Pewnikiem coś wartościowego, skoro złotem szczerym płaci, chętnie rzuciłbym okiem, co to za dziwy. Czyli mówicie, że nie ma u was ostatnio żadnej poczciwej roboty? A szkoda, czegoś takiego bym właśnie szukał - zmarszczył nos i wykrzywił lekko wargi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej