Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Gunses:
Zło i występek oddychały spokojnie. Zło i występek oddychało spokojnie tym samym powietrzem co i Diomedes. I o to właśnie chodziło.
Anv:
Gdy wyszliśmy z pomieszczenia, spojrzałem na Diomedesa.
- Myślisz, że powinniśmy pokręcić się po obozie? Popytać ludzi co wiedzą. Zastanawiam się czy jest sens pchać się do Dona. Obawiam się, że byle komu nie powie o swoich sztuczkach. Chociaż nigdy nie zaszkodzi spróbować. - stwierdziłem rozglądając się wokół, by trochę zorientować się w układzie całości.
Gunses:
//Jest skończona liczba postaci, które możecie odwiedzić. Możecie, bo nie musicie odnajdywać ich wszystkich.
//Szukając, napiszcie posta, że chodzicie po obozie. Dam wam po każdym takim poście dwie osoby, do których można podejść i z którymi można porozmawiać.
Widzieliście wielu ludzi, coś koło trzydziestki, którzy byli na zewnątrz. Niektórzy ostrzyli miecze, inni reperowali siatki na ryby, inni gotowali coś w kociołkach, jeszcze inni siedzieli dookoła ognisk.
Eric:
- Ja się chętnie tutaj rozejrzę. Zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć od jakiegoś niepoprawnego plotkarza - uśmiechnął się.
- Proponuję się rozdzielić - powiedział. - Co ty na to?
Anv:
- Masz rację. Rozdzielimy się i rozejrzymy dokładnie. Po wszystkim w razue czego spotykamy się dokładnie w tym miejscu. - przystałem na propozycję Diomedesa, po czym skinąłem głową i odszedłem na kilka kroków. Potem szedłem dalej gdy zauważyłem grupkę zebraną przy ognisku. Postanowiłem podejść. Siedzieli, śmiali się, pili jakiś ichniejszy alkohol zapewne i przegryzali solidnymi kawałami mięcha. Gdy stałem już za pleami jednego z nich, odezwałem się.
- Witam! Trochę tu nowy jetem. Tak chodzę i się rozglądam. Chyba nie będziecie mieć nic przeciwko jakbym się przysiadł? - zapytałem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej