Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"

<< < (13/42) > >>

Eric:
- No to chodźmy - zachęcił Fausta i sam ruszył drogą wskazaną przez Murila. Istotnie, jaskinia była zagospodarowana nadzwyczaj dobrze. Widać oprócz bandyckiego fachu znali się też na osiedlowej architekturze. Zgodnie z wskazówkami brodacza, tuż za jednej chatki wyłoniła się druga, obficie obstawiona strażnikami. Diomedes podszedł do jednego z nich z pewną, niestrwożoną miną.
- Jesteśmy od Murila.

Gunses:
- Wchodźcie do środka - rzekł tęgi bandzior uchylając wam szmatę - dywan, którym było zasłonięte wejście. Od środka biło ciepłem, pieczenią i winem.

Eric:
Diomedes wszedł przez łaskawie utworzone przez bandziora przejście i rozejrzał się po wnętrzu, dopuszczając do nozdrzy apetyczny zapach pieczeni i wina, który szybko pobudził fantazje jego kubków smakowych. Nagle zrobił się bardzo głodny.
- Witam - rzucił, co by na gruboskórnego buraka nie wyjść. - Ponoć można się u was nieźle dorobić. Przysłał nas Muril - powtórzył wyuczoną frazę.

Gunses:
Chatka jak wszystkie inne była mała. Była tam mała kuchenka, trzy pnie, dwa małe, które tworzyły krzesła wokół trzeciego, większego pnia, który był używany za stół. Zaraz po wejściu był stół, na nim leżały kawałki starych płyt, zbrój, amuletów i innych rupieci. Leżało tam też równie dużo złotych naszyjników, pierścieni, kilkanaście sakw z pieniędzmi. Za stołem zaś obok krzesła stała komoda i szafa, a między nimi pokaźna skrzynia. Wykonana była w całości z metalu i kamienia. Mechanizm zatrzaskowy nie pozwalał otworzyć skrzyni inaczej niż za pomocą odpowiedniego klucza. Natomiast przed krzesłem, za stołem stał ubrany w skórzany kubrak mężczyzn. Był koło czterdziestki. Był czarnowłosy, dość krótki ścięty. Twarz była typową twarzą rozbójnika, który widział już zbyt wiele, by okazywać emocje.
- A no to witamy w obozie Dona. Jestem Jan Vion, prawa ręka Dona. Dobrze żeście się wywiedzieli. Jeśli chcecie, to zarobicie tutaj całkiem sporo. Mamy złota od cholery. Ale nic za darmo. Trzeba będzie się trochę napracować. Jest w tym obozie wiele do zrobienia, wiele spraw w których można się przysłużyć. Wystarczy pochodzić i pogadać z ludźmi. Na pewno będą mieli wam coś do roboty. W razie pytań, zapraszam do mnie. Ja na razie nie muszę się martwić o żadne akcje, mamy dość dużo roboty na wykopaliskach. A i muszę coś wymyślić, bo myśliwi skarżą się, że w obozie ciężko o strzały... Eh... Coś chcecie jeszcze?

Eric:
Diomedes spojrzał wyczekująco na milczącego do tej pory Fausta. Sam już dobrze wiedział, co trzeba było zrobić. Wyjść, może rozdzielić się, z ludźmi pogadać, jak możliwość będzie to o Wyręby popytać. Przy okazji jak tak sobie pomyślał, to w końcu jakiś łatwy zarobek byłby całkiem mile widziany, więc i mógłby się jakoś przysłużyć bandziorom. Niezbyt żwawo budziło się w nim poczucie sprawiedliwości, które winno gościć w sercu pułkownika Szwadronu Zagłady, dlatego też prawdopodobnie nie miałby oporów przy przystąpieniu do zbójeckiej działalności. Bo i poniekąd będąc niegdyś w Krukach nie należał do najuczciwszych obywateli Efehidon, nie mających zupełnie nic na sumieniu. A przecież nie był teraz na służbie. Zło i występek mogły odetchnąć ze spokojem. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej