Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Gunses:
- Muril jestem. I tak mnie nazywajcie. A do rodzinki niedaleko. Za tym lasem zaczynają się góry, trochę w nich pokluczymy, ale dojedziemy przed zachodem- rzekł i pognał konia. Wjechaliście w trakt prowadzący w las. ÂŚcieżka był twarda, pobocza zieleniły się wszelkiej maści leśnym zielskiem. Drzewa wybuchły zielenią, a w ich koronach ćwierkały setki ptaków. Po gałęziach biegały wiewiórki, a co jakiś czas trakt leśny przecinał jeleń czy przelatywał jastrząb. Wspaniała pogoda lekko poprawiła wam humory. Co jakiś czas mijaliście po bokach dróg kamienie z wyrzeźbionymi nań kilkadziesiąt albo kilkaset lat temu twarze i postacie. Zaś w lasach widzieliście kamienne kręgi. Byliście w połowie drogi.
Anv:
Ponagliłem konia by zrównać się z Murilem. Spojrzałem na niego i odezwałem się.
- Wybacz, może i wyjdę na natręta ale strasznie mnie to zaciekawiło. Mówię o zniknięciu tej wioski co wspominałeś, Wytrąby... Wyręby! Tak. Nigdy o niej nie słyszałem, ale to się wydaje niemożliwe. Jak? - pytałem marszcząc brwi zaznaczając, że mocno mnie ten fakt trapi. Potem postanowiłem pochwalić jego rodzinę.
- Zapowiada się obiecująco...
Gunses:
- Co jak? - spytał kiedy z przełęczy wyjechaliście w małą kotlinę. Zauważyliście tam jaskinię. Niemałą. Oraz ludzi. Niemało. Na pierwszy rzut oka na zewnątrz było ponad trzydzieści osób. Nie wiedzieliście ile siedziało w chatach czy było poza obozem.
- Ot, jesteśmy na miejscu...
Anv:
- Mam na myśli jakim sposobem? Przecież żeby tak nagle sprawić, że bez wieści przepada cała wioska, to ja nie wiem... Jakiejś magii potężnej trzeba, czy coś. - kontynuowałem, gdy my w końcu dotarliśmy na miejsce. Obóz był, ciekawy. Rzadko spotyka się tak zagospodarowaną jaskinię.
- Imponujące...
Gunses:
- Nie moja w tym rzecz czego Don użył i z kim się skumał. Fakt, że nieźle na tym zniknięciu zarobiliśmy. No dobra, ja wracam. Postarajcie się, aby chłopaki was nie zabili. Po lewej będzie chatka, za nią jest kolejna, pilnowana przez strażników. W razie problemów powiedźcie, że jesteście ode mnie. A chatce siedzi Jan Vion. Ma dużo do powiedzenia jeśli chodzi o cały obóz i jest prawą ręką Dona. No nic, powodzenia!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej