Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Anv:
- Malarz. Phi - prychnąłem, po czym zawtórowałem śmiechem na średnich lotów żart jednego z mężczyzn.
- Myślicie, że wpuściliby mnie do Dona? Też bym chciał trochę i pogadać z nim.
Gunses:
- Rączki musisz popytać. On pozwala nowym na wejście do Dona albo i nie.
Eric:
- Ni chybi ekscentryk. ÂŻeby tyle złota ładować w jakieś wykopaliska. Opłaca się mu to w ogóle? Zwraca jakoś? - zainteresował się.
- Czy może raczej do jego finansowych rozterek nie macie dostępu?
Gunses:
- Wiemy tyle, że to nie tylko u nas takie przewroty. Akcja toczy się na większą skalę, bo i to piraty z nim handlują, a i chłopaki od Serja czy Qeentino się z nim chyba zwąchały.
Eric:
- Dziwna sprawa. Może to całe gówno, co leży zakopane w ziemi, ma jakieś specjalne właściwości? Sami wiecie, magia dracońska, te sprawy - pomyślał chwilę. Zaraz... Co jeśli ten cały malarz był sympatykiem Zgromadzenia? Może to on chciał być tym, kto odegrałby pierwszoplanową rolę w reinkarnacji tej organizacji. Przecież wcześniej również zajmowali się oni poszukiwaniem starych, potężnych artefaktów. Monolitów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej