Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Gunses:
- Ja do Twojego kompana mam sprawę, do Dioma. Jak tam, rozdałeś co prosiłem?
Eric:
- Tak, nie było z tym problemów - odparł. - Masz coś jeszcze? - zapytał, wskazując na swoją dyspozycję do wykonania jakiegokolwiek kolejnego zadania, choćby i miał wmaszerować prosto w rozwartą paszczę smoka błyszczącą naostrzonymi kłami i buchającą wściekłym smrodem.
Gunses:
- Nie dzięki, ale mam coś dla Ciebie. Jako żeś się dobrze spisał masz tu 15 grzywien i... macie po skręcie. Chodźcie ze mną do chłopaków. Posiedzimy, popalimy - rzekł i wstał. Podszedł do ogniska przy którym siedział Torn i inni. Usiadł i zaczął popijać przekazywaną z rąk do rąk wódkę z butli.
Anv:
Zaraz za nim do ogniska podszedłem i ja. Kiwnąłem do Torna, usmiechając się, z racji iż ponownie się widzimy. Usiadłem przy nich jak równy im. Gdy buelka w kolejce doszła do mnie, bez wahania przechyliłem, ze dwa łyki.
- Fajnie tu macie. - stwierdziłem, potakując głową.
Gunses:
- Eh muszę sobie sprawić lutnię - rzekł jeden z bandytów, starszy od reszty - Pograłbym sobie...
- Na życi Ci grać! Hahahaha
- Hahahaha - zaśmiali się wszyscy. Butelka ponownie okrążyła ognisko.
- Eh, wyrwałby się człowiek stąd. Wskoczył na konia, połobuzował po wsiach, porozrabiał po gościńczach...
- Co to się dzieje... Eh... Sami siebie za złoto sprzedaliśmy!
- Tedy pijmy, póki mamy co! Zdrowie!
- Za nas! I za nowych! - wykrzyknęli. Butelka ponownie okrążyła ognisko.
Czy było potrzeba czegoś więcej? Wielka jaskinia wypełniona domkami. Kilkudziesięciu chłopów, którzy są sobie za pan brat! Ognisko, przy którym wszyscy siedzą, każdy równy drugiemu. Każdy gotowy stanąć za drugim. Ognisko, wódka, kompania, pieczyste, poczucie bezpieczeństwa. Z dala od świata, od zgiełku. Tylko noc, rozgwieżdżone niebie i ognisko w wielkiej jaskini...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej