Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"

<< < (21/42) > >>

Eric:
// No tak... ;[ Na wyprawach Gucia piwo jest słabe i mętne, mięso niedopieczone, a dziewoje zasyfione choróbstwem wszelakim ;[ Wspominałem o rdzewiejącej stali? ;[

Patrząc na dziewczynę doszedł do przeszywającego serce wniosku. W końcu była piękna, a jakoś nie sądził, by wymówka "kamratów się nie chędoży" coś znaczyła dla mężczyzny ze zbójeckiego fachu. Jej imię było wystarczającą sugestią dla wszelkich domniemywań odnośnie stanu jej kobiecości. Posmutniał, zaiste posmutniał chłopak.
- Doprawdy, gdzież się podziali dżentelmeni? - posmutniał, ale nie znaczyło to, że zaniecha niewinnego flirtu! - Pozwól mi się tym zająć. Gdzie są te małe zielone paskudztwa? - zapytał.

Gunses:
- A no pewnie! - rzekł Malkolm - Widzisz, problem jest taki, że za tą skałą chyba się gobliny zalęgły. Tzn, nie chyba, a na pewno! Ryją w ziemi i dokopują się aż tutaj, do naszych zapasów. Kradną co popadnie kiedy nie widzę i hyc do nory. Ostatnio wykradły starą szkatułę. Jan był wściekły...

Anv:
Się zgłosiłem to trzeba iść. Zasalutowałem tylko na odchodne strażnikowi i ruszyłem, łapiąc za kostur uwieszony na placach. Dobre, zasięgowe, jakby co to mam jescze sztylet. Wziąłem głęboki oddech i ruszyłe we wskazane miejsce. Wszedłem za skałę, gdzie miałem znaleźć gobliny. Paskudne, brzydkie, małe, włochate stworki.

Gunses:
Kiedy obszedłeś skałę okazało się, że jest tam jama. Jaskinia prowadząca w dół, gdzie było ciemno. Pod nogami walają się kości, stare, pewnie pamiątka po dawnych właścicielach. Z czeluści dobiegł się już tylko cichy, ale mrożący krew w żyłach chichot.

Eric:
//A Diom? :P

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej