Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
Severus wykazał się refleksem godnym Kruka i byłego wampira, więc dostał mieszkiem z grzywnami w twarz. Uniknął jednak kompletnej kompromitacji i zdołał złapać go, zanim spadł na ziemię. Nie bardzo zrozumiał, o co elfce chodzi. ÂŻe ma trzymać? Bo jakoś wątpił, aby kobieta zrezygnowała z wypłaty. Przecież nowe buty pewnie sporo kosztują. Kruczy adept wzruszył ramionami i przytwierdził sakiewkę do pasa.
- No to pozostaje nam czekać. No chyba, że jest jakieś zajęcie dla nas, do tego czasu... - skomentował krótką rozmowę kruczej elfki z pirackim człowiekiem.
Gunses:
- Kiedy będziecie potrzebni, zostaniecie powiadomienie. Mamy swoich ludzi na wyspie. A was nikt z nami nie powiąże. Dobrze, jeśli powrócicie do miasta czy swoich wsi i będziecie strzygli dla nas uszami.
Dragosani:
- Dobry pomysł - stwierdził Severus, który z chęcią wróciłby do miasta. Nie żeby miał dość tego pirackiego życia, ale miał też inne obowiązki. Jak choćby wkurzanie pewnego czarnego człowieka. A to czynność wielce potrzebna i odpowiedzialna, więc nie mógł jej zaniedbać. - W takim razie, nie będziemy przedłużać i pojedziemy. Jak coś, to wiecie, mniej więcej, gdzie nas szukać - dodał i odwrócił się. - Bywaj - rzucił na koniec i ruszył, aby poszukać konia, którym tutaj przyjechał.
Nessa:
Długoucha skinęła tylko i ruszyła za Severusem.
- Przepraszam - powiedziała przyglądając się z troską(!) adeptowi. W końcu niedługo pożegna się na pewien czas z Celią. - Chcesz jechać w nocy?
Dragosani:
Severus zatrzymał się i szczerząc się upiornie, odwrócił się do elfki. Powoli, jak w jakiś opowieściach grozy.
- Boisz się ciemności? - zapytał dość teatralnie grobowym tonem. - ÂŻe gdy zagłębisz się w mrok, coś z cienia zaatakuje i pożre twoją duszę? - kontynuował. Po chwili wrócił do normalnego wyrazu twarzy. - Ale masz może trochę racji. Noc nie jest dobrą porą do podróży... stare nawyki... - zgodził się z elfką. - Zatem ruszymy rano.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej