Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
//Ale to nie było odświeżenie. Dokładniej to przełączyłem myszką na kolejny topic w dziale. Opera myśli tak ułatwić przeglądanie stron, a wychodzi coś innego...
- Ruszycie jak tylko zbierzemy wystarczającą ilość nowych ludzi. Na kolejne wioski na razie nie polujemy. Ta była pierwsza i od razu Cadacus to odkrył. Szum u władz nam nie jest potrzebny. A na Gunsesa już czeka srebrny grot. Kiedy zdobędziemy wystarczającą liczbę ludzi pójdziecie z karawaną. Wkręcicie się do ludzi Alchemika, jeśli się uda, przenikniecie do ludzi Pisarza i Malarza. Musimy mieć kogoś w ich szeregach. A teraz kwestie wynagrodzenia. W tej sprawie idźcie do Spikiego, bo Valentino wysłałem na zwiad.
Nessa:
Coraz mniej podobały się elfce słowa Francuza. Na początku traktowała je jako blef, ale teraz dobrze podał organizację, do której należy, jej przełożonego i powtórzył informację o śmierci Aragorna. Ale czy to możliwe, że dracon nie żyje?
Nessa postanowiła odsunąć od siebie myśli dotyczące barona i skupiła się na innych kwestiach. Jedną z nich były trzy setki zbrojnych. Ale jak to tak? Przecież była tam! ÂŻadnych śladów. ÂŻadnych! Czy gdyby ktoś przyszedł do niej do domu i chciał zabrać ją wraz z rodziną w nieznane miejsce, grożąc bronią, to grzecznie by na to pozwoliła? Słowa pirata do niej nie przemawiały, ale bełt wycelowany w plecy elfki lub adepta znacznie oddalał ją od dyskusji z kapitanem.
- Dziwne gdyby nie odkrył. - Powstrzymała się od dodania, że hrabia tego samego dnia przecież odwiedział tę wioskę. Po czym skrzywiła się lekko. - Wyślesz nas na przeszpiegi i zaufasz nam "bo tak"? Serio serio? Rzekomej członkini Kruków i jakiemuś gryzipiórkowi?
Gunses:
- Z doświadczenia wiem, że Kruki paradują w grupach, a nie ciągają za sobą jakiś skrybów. Co więcej, macie wprawę. Nie mogę posłać tam kogoś nowego, bo nie będzie umiał się wgryźć w szajkę Alchemika. Udało wam się dotrzeć aż do mnie. Alchemikowi chodzi tylko o kasę. Gdyby powiedziano mu, że jak poderżnie sobie gardło, to wyleje się z niego fala złota, to by pewnikiem złapał za nóż. Dlatego nie będzie się wami przejmował, ani was rozpracowywał. Cóż innego mi zostało? Szukacie informacji o Wyrębach. Nie wiem dla kogo. Pewnie dla Navarre. Daję wam możliwość dostania się do Alchemika. Tego Alchemika który trzęsie całą wyspą a o którym nic nie wiecie. Może awansujecie? A ja nie mam innej możliwości.
Nessa:
Długoucha uśmiechnęła się i wstała. Bardzo powoli ręce trzymając na widoku. Rola odważnej elfki zaczynała ją męczyć. Liczyła, że blask świec nie pokaże jak blada jest jej skóra, czy jak drżą jej lekko usta.
- Kruki za czasów barona Tacticusa. Skrytobójcy w grupach nie chodzą, kapitanie. Ale masz rację. Informacje są w cenie i z miłą chęcią dowiem się czegoś dla ciebie. Między innymi dla ciebie. Pójdziemy do Spike'a i dowiemy się, jak stoicie z ludźmi, by cię nie kłopotać - zerknęła w kierunku kusznika, by móc się upewnić, czy na pewno mogą już iść.
Dragosani:
Severus również wstał. Wyjaśnienie Francuza mu odpowiadało. Nie wyczuwał w tym podstępu, po prostu interes, z korzyścią dla obu stron. Uznał, że jeżeli w jakiś sposób dowiedziałby się o planach Pisarza i Malarza, to byłby nawet skłonny podzielić się wiedzą z piratem. - Rozumiem, więc, można rzec, że to swego rodzaju interes. Zatem zrobimy co w naszej mocy, aby dowiedzieć się co i jak. Gdy dowiemy się czegoś, damy znać. - Odwrócił się, w tym samym celu co Kruczyca. Chciał wyjść, iść do Spike'a i sprawdzić co też Francuz miał na myśli mówiąc "wynagrodzenie".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej