Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (80/85) > >>

Nessa:
Długoucha przekrzywiała głowę to na prawo to na lewo. Po pierwsze, Francuz miał chyba jakiś problem z odchodami, bo i król obsrany i drążek. Pewnie hak mu w pewnych czynnościach przeszkadzał. Po drugie, czemu nagle wyskakuje z Wyrębami? Nessa powróciła pamięcią do rozmowy z Piterem. Była pewna, że to pirat zaczął o nich mówić. Ona tylko wspomniała o kimś, kto w karczmie gadał bzdury(!) po pijaku(!) o znikających wioskach.
- Oczko mogło uciec twej uwadze, bo dużo czasu spędza w lasach, jak na elfa przystało - skinęła i delikatnym ruchem poprawiła niesforny kosmyk za szpiczaste ucho. - Wyręby? - następnie popatrzyła z zaciekawieniem na Corteza, jakby to on rozmawiał o tej wiosce, bo kto wie. Może i wypytywał niedyskretnie. Po chwili dopiero odwróciła wzrok i odpowiedziała jak najspokojniej:
- Mimo że nie do końca wiem o czym mówisz kapitanie, to podoba mi się wizja bycia podwójnym agentem. Lepsze to niż bieganie po lasach za jelonkami. Chociaż jak chcesz się dzielić informacją. Te są zawsze w cenie, czyż nie?

//: Wyjazd najpewniej przełożony, więc nie trzeba się spieszyć ;[

Dragosani:
Severus przeklął w duchu nieuwagę pozostałych "agentów", którzy swoimi pytaniami wzbudzili niepotrzebna uwagę. Nie dał jednak po sobie tego poznać. Słuchając wypowiedzi Francuza, spoglądał w nieokreślony punkt, który okazał się kawałkiem kupy papugi. W końcu nadszedł czas, aby odpowiedzieć.
- Ty tutaj rządzisz, kapitanie, a nam, jako nowym, pozostaje słuchać poleceń i pracować na dobrą opinię, czyż nie? - odpowiedział piratowi. Nie wspomniał, że słyszał o tym, iż na karawanę wysyła się ludzi podejrzanych. - Tak więc ja z karawaną pójdę. Skoro to ma jakoś wpłynąć o moją opinię w tym obozie... - zapewnił spokojnym tonem. - Jeśli zaś chodzi o wspomniane Wyręby, to... o co chodzi? - zapytał nieco zdezorientowany Sev. - To jakaś wioska w Revar, chyba... ale dlaczego jakieś dupki miałyby o nią pytać?

Gunses:
//Ale Gucio wyjeżdża. A tak się składa, że wszystkie ostanie 3 zadania właśnie się kończą, dlatego poganiam.


- Wiesz o czym, nie czaruj tymi swoimi oczętami. Oczętami... Nie znam żadnego Oczka, a to znacz, że żadnego Oczka nie ma. Dla mnie. Nie dla Alchemika. On nie zajmuje się małymi rybkami. Narybek zostawia się nam, szczurzycy z kanałów, albo chłopcom z gór. Ale nie macie za bardzo wyjścia. Potrafimy dopaść ludzi i zmusić ich do wielu rzeczy. Magik Zeleris... Nagle przepadł? A Anvarunis, wścibiający nos nie tam gdzie trzeba? Zabił się nagle, sam z siebie? A Aragorn? Hmm...? Tej nocy przypadkiem umarł we śnie. Z nam, z Gregiem, z Alchemikiem i z Pisarzem, Malarzem i Rzeźbiarzem nie ma żartów. A wy nie macie wyjścia. Wyślę was do Alchemika, kiedy karawana będzie gotowa. Wkręcicie się w jego szeregi, a potem postaracie się wkręcić do Pisarza i Malarza. Musimy mieć kogoś w ich obozie. Przyda wam się wiedza, o Wyrębach. Dlatego pytajcie.
- Nie pierdziel Cortez. O ile tak się zwiesz. Zbyt często ona kręciła się przy Aragornie czy Zelerisie, abym nie wiedział kto przede mną siedzi - rzekł wskazując na Nessę

Dragosani:
Aragorn nie żyje? Znowu? pomyślał  Dragosani i prawie, że pacnął się dłonią w czoło. Debilnym wydawało mu się założenie Francuza, ze skoro kogoś nie zna, to ten ktoś nie istnieje. No ale cóż... Kruczy adept wyprostował się, słysząc groźby pirata. Jakoś nie wątpił w ich prawdziwość, ale też nie czuł strachu. Wszak powinien nie żyć już od kilku lat. Poza tym sądził, ze w razie jego zabójstwa, Krwawe Kruki mogłoby chcieć wyrazić na ten temat swoją opinię. Sztyletem. Wizja wkurzania Francuza przez całą wieczność w kotle dusz była całkiem ciekawa. - Wybacz, kapitanie, ale z wymienionych osób, słyszałem tylko o Aragornie. Więc nie robi to za bardzo na mnie wrażenia. - Zerknął na elfkę, podejrzewając, że ona mogła słyszeć o innych. - Ale jak chcesz... Co się stało w Wyrębach, ze tak wszyscy o to pytają? - zapytał sam, zaliczając się w tej chwili do osób, które o to pytają.

Nessa:
Nessa uśmiechnęła się tylko lekko i dość bezczelnie biorąc pod uwagę ich sytuację, ale nie wypowiedziała ni słowa. Ogarnął ją strach, gdy pirat stwierdził, że wie, kto przed nim siedzi. Zniknął on jednak równie szybko, gdy długoucha po raz kolejny przeanalizowała to, co powiedział. Zbyt pewny siebie i nie potrafiący kłamać był nasz Francuzik według Tinuviel. Chociaż może potrafił kłamać, ale nie wiedział, gdzie postawić sobie granicę i w spotkaniu z osobą, która miała choć styczność z jakąś kwestią, wychodził na zadzierającego nosa łgarza, który był przeświadczony o świetności swoich ludzi i swojej.
Zeleris poszedł w świat zdobywać wiedzę i informacje, Anvarunisa może skłoniły do jego czynu wyrzuty sumienia, a Aragorn umarł we śnie? Umarł?! We śnie?! Dobre sobie, panie piracie. Dracon zapewne też się uśmieje, gdy Nessa spotka go jak zwykle w karczmie.
I na tę myśl Tinuviel uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej