Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (79/85) > >>

Dragosani:
Severus bez zbędnych słów ruszył za elfką, w stronę domu Francuza. Nie było daleko, więc doszli tam szybko. Lecz napotkali po drodze problem. W postaci brodatego Fiska. Severus wyszedł na przód.
- Witam ponownie. Francuz chce podobno z nami pogadać. Można przejść? - zapytał pirata.

Gunses:
- Kapitan Francuz. Kapitan. Pójdziemy tam razem. Nie ufam wam. Wlazić.

//możecie wejść i poczekaćna na mój opis, albo czekac az jutro edycję tego posta.


EDIT:


Weszliście. Chatynka nie byłą za duża. Za to była wypchana po brzegi. Iście niczym kajuta kapitana. Znaleźliście są od razu w pomieszczeniu, w którym stał stół, kilka krzeseł, regały i skrzynie. W powietrzu czuć było winem, grogiem, jabłkami, mięsem, wodą i dymem świec. ÂŚwiec było dużo. Na wszystkich półkach i na wszystkich innych miejscach gdzie można było coś upchać piętrzyły się księgi, szkatuły, kielichy, jakieś dziwne dekoracje albo maszynki, sterty map, naczyń, butelek, złota, w tym dużo różnorakich kamieni. Była tu też niezła kolekcja szabli, rapierów, bułatów, mieczy i kusz oraz kilka haków do wymiany w kikucie ręki. Podłoga była wysłana dywanami, na których rozstawione były beczki, kufry, liny, jakieś hałdy metalowych małych przedmiocików. Spod sufitu wisiały zalane woskiem świec lichtarze, jakieś liny, jakieś dzwoneczki, jakieś zasuszone czaszki, jakieś pogańskie totemy i trofea po potworach czy istotach rozumnych. Był tam też drążek, na którym siedziała kolorowa papuga wołająca co i rusz 'Kuurrrrwa mac!". Za stołem, wielkim i dębowym zastawionym wszystkim co można było sobie wyobrazić, a w tym paletami owoców, butelkami trunków, jadłem, papierami, księgami, kosztownościami, sztyletami, mapami siedział Francuz. Gryzł jabłko. Sok ściekał mu po zarośniętej brodzie. Skinął wam abyście usiedli.
- Witam... - rzekł i lubieżnie jednym okiem spojrzał na Nessę - Jestem kapitanem tej łajby... - rzekł i spojrzał na swoją papugę
- Wiecie co ma wspólnego papuga i pedał?

Dragosani:
- Kolor - odparł Severus. - Pedały często chodzą w jakiś fikuśnych, kolorowych strojach, z piórkami, falbankami i takimi tam. Papugi takie są naturalnie. - Wskazał głową na ptaka, którego zapewne nie polubi Nessa. Usiadł na wskazanym krześle.
- Ramuel Cortez, a to jest Celia Vifon, kapitanie. Chociaż pewnie to już wiesz... - przedstawił ich Francuzowi. 

Nessa:
Na początku długoucha ledwo się powstrzymywała, by nie zacząć z zaciekawieniem rozglądać po lokum Francuza. Gdy jednak pokonała tę niebezpieczną chęć, zauważyła bardzo nieodpowiedni wzrok pirata. Cóż, nie ma się co dziwić, że zostało mu jedno oko. Zatem Nessa uniosła ciut wyżej brodę, coby sobie nie myślał, że jest jakąś potulną i pokojowo nastawioną elfką.
Usiadła we wskazanym miejscu i uśmiechnęła się mimowolnie, słysząc odpowiedź Severusa. Sama kiedyś spotkała się z tym żartem, który wprawdzie nie przypadł jej do gustu zupełnie i uważała go na swój sposób za obrzydliwy, to rozumowanie adepta było uroczo niewinne.
- Nie o kolor chodzi, Ramuelu - pokiwała głową, jednak nie zamierzała udzielić innej odpowiedzi. Niech się Francuz cieszy.

Gunses:
- Obsrany drążek - odrzekł Francuz. Ani on ani Fisk nie zaśmiał się. ÂŻart był leciwy.
- Nie słyszałem o was, chociaż "Oczko" powinno być mi znane. A nie jest. Urodziłem się tu, na Numenorze, zanim jaśnie obsrany król Iszętoł tu się zjawił. Znam każdy zakątek i każdego człowieka. Was nie znam. A to mi śmierdzi podstępem. Wracam ze spotkania. Chłopcy z gór, mówią, że do nich doszło wielu takich, co tylko o Wyręby pytają. A ja im na to, że gdyby tacy wpadli do mojego obozu, to lepiej żeby się nie narodzili. I co zastaję? - spytał i krytycznie obejrzał swój hak - No ale ja nie mam ochoty was przypalać. Dlatego zrobię z was podwójnych agentów. Powiem wam tyle o Wyrębach ile trzeba, a potem... Jak przyjdzie czas, wyślę was z karawaną ludzi do Alchemika. Pasuje?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej