Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Nessa:
Nessa przyglądała się całej sytuacji, rozmasowując obolałą dłoń. Nie była przyzwyczajona do siłowania, chociaż poszło jej całkiem nieźle.
Gdy Severus pokonał już orka, lecz jakoś jej nie zdziwiło, zaczęła kiwać delikatnie głową w stronę plaży, co w jej mniemaniu miało skłonić go do opuszczenia tłumu piratów. Kruki winny trzymać się cienia i nie przykuwać uwagi, choć adept pewnie zyskał sobie teraz wielu "przyjaciół". Poza tym Tropicielce szkoda było Urk-Arga. Nie przywykła do takiego oszukiwania, a sam ork był dla niej miły jak na orka, czyli nie chciał jej pożreć podczas pierwszego spotkania i nie przeklinał.
Snape jednak postanowił dokończyć oglądanie pijackiego pojedynku, a Tinuviel przyjęła to ze spokojem, lecz ciekawa osoba Francuza sprawiła, że musiała podejść do adepta. Przepraszając niektórych piratów, którym zasłoniła pasjonujący widok na pijącego Standoffa i orka (przynajmniej w mniemaniu Nessy, co mogło mijać się z prawdą, biorąc pod uwagę jej wzrost), dotarła do swojego towarzysza.
- No i tak powinien wyglądać pirat - zwróciła się szeptem do Severusa, komentując pojawienie się szefa obozu.
Gunses:
Standoff pokonał kolejny raz Orka, tamten chwilę później osunął się beznamiętnie pod stół i zachrapał. Radości i wiwatom nie było końca. Standoff stał się królem plaży, chociaż na kilka dni przed kolejnym turniejem. Podszedł do was
- No! hahaah! Widzicie te mięśnie! - rzekł i puścił wam oko, żeby nie wydał się spisek, po czym powiedział nieme 'dzięki' i rzekł głośno - Co do karawany! Ruszam, choćby zaraz miała iść. Im dłużej nie będzie mnie na plaży i w pobliżu orka, tym dłużej ja będę zwycięzcą! Heheh! Bywajcie - powiedział. A zjawił się przy was Horacy
- No stary, no... Nieźle! W brodę sobie pluję, że źle Cię oceniłem. Ale teraz, no cóż, słowo się rzekło. Pójdę z karawaną. No a teraz bywajcie... - rzek. Zostaliście sami. Wszyscy radowali się i wspólnie pili.
Dragosani:
Severus wysłuchał słów dwójki piratów, po czym kiwnął im na pożegnanie, gdy sobie szli. Następnie skrzyżował ręce na piersi i czekał. Bo cóż mu innego pozostało?
- To co, czekamy... - powiedział do elfki. - Nieźle sobie radziłaś - pochwalił ją z jednym ze swoich uśmieszków.
Nessa:
Nessa skrzywiła się tylko w odpowiedzi, po czym zerknęła na śpiącego orka.
- Chodźmy do tego, co to nas zapraszał - i ruszyli do Prawdziwego Pirata, który choć im się nie przedstawił, to wiedzieli, kim jest.
Gunses:
//Sami decydujecie kiedy idziecie do Francuza. Przypominam, że przed domem stoi Fisk.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej