Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (77/85) > >>

Nessa:
Tymczasem Nessa stała jak ten kołek, do momentu aż cisza nie przedłużyła się aż za bardzo. Trzeba było coś wymyślić, a jak wiadomo elfka nie jest w tym mistrzem. Wyszła więc na przód i zaczęła się ostentacyjnie przyglądać orkowi.
- Niby pijany, ale i tak go nie położysz - skomentowała wyzwanie adepta z kwaśną miną. - Pirat za to siłę musi mieć, bo pili tyle samo, a i orkowie są bardzo wytrzymali, co nie? - zwróciła się do obecnych. - Coby było uczciwie mogę sprawdzić! On pijany, a ja kobieta z tym że łuczniczka. Chyba uczciwy pojedynek? A wtedy ty, Cortezie, możesz dać się pokonać Urk-Argowi! - zmierzyła Severusa i ledwo powstrzymała się od wybuchnięcia śmiechem. Liczyła jednak, że Standoff weźmie na poważnie jej słowa i jest na tyle trzeźwy, by się nie podłożyć.

Gunses:
Tedy zaczęło się. Podano dwa dodatkowe stołki. Nessa, lub w śród przestępczego półświatka znana jako Celina "Oczko" Vifon usiadła naprzeciw Standoffa. Severus, znany jako noszące pirackie miano Cortez, będący dawniej wampirem Dragosanim naprzeciwko orka Urk-Arga. Zaczęło się.
Nessa skrzyżowała dłonie z Standoffem. Przez kilka chwil trwało wyczuwanie przeciwnika. Potem poszła w akcję siła. Nessa była wprawna w łuku. Mimo wątłej, typowo kobiecej budowy ciała, umiała naciągnąć błyskawicznie łuk i utrzymać naciąg przez kilka sekund. Zaskoczyła Standoffa, ale nie mogła się równać z wielką jak konar łapą pirata. Położył ją płynnym ruchem. Podziękował skinieniem głowy. Tymczasem dookoła drugiej pary rozlegały się owacje i doping ponieważ.... 

Dragosani:
Jakież napięcie wisiało nad stołem, przy którym rozgrywał się wiekopomny pojedynek. Siła kontra... hmm... mniejsza siła. I podstęp, ale o tym mało kto wiedział. Jakieś emocje towarzyszyły tej walce. Kto wygra? Oczywisty typowany, czyli wielki ork, czy też nieznajomy, z postury niepozorny, lecz teraz dający popis niewiarygodnej siły? Obaj przeciwnicy szanse mieli równe, wbrew wszelkim pozorom. Potężne mieście orka prężyły się, jakoby węże dusiciele na ciele nieostrożnego myśliwego, co zapuścił się wgłąb bagien, gdzie takowe węże żyją. Ze skupionego w wysiłku czoła Severusa spływały krople potu, jakoby rosa poranna z ostrza wielkiej halabardy, opartej przez sennego strażnika miejskiego po połowie nocy warty przed ratuszem. I toczyli pojedynek, niczym dwaj mityczni tytani. Młody kruczy adept chciał wygrać, gdyż miał w tym cel. Ork zaś usilnie bronił honoru. Któż wygra?

Gunses:
Ork widocznie się męczył. Głowa mu się kołysała. Oczy przymykały. Tym dziwniejsze było, że ręka nie drgnęła nawet na cal. Mięśnie uformowane tysiącami lat ewolucji były ideale. Ale alchemia niejakiego Famela była równie idealna. A potęga mikstury dracońskiej siły była okrutna. Wrzask nad stołem się wzmógł ponieważ ręka orka zaczęła ustępować. Chociaż zielonoskóry silił się, warczał, zaciskał zęby, to upojenie alkoholowe robiło swoje i nie pozwalało zgromadzić siły. Natomiast siła Severusa osiągnęła maksimum. Chłopak krzycząc wykonał ostatni wysiłek. Przygwoździł pięść rywala do dechy stołu.
- HAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - rozległ się krzyk w koło. Nawet Francuz kręcił z niedowierzaniem głową i bił prawo. Brawo, którego nikt nie słyszał. Francuz. osoba o czarnych włosach, z kilkoma dredami, z kolczykami, z zasłoniętym prawym okiem, z kapeluszem na twarzy i... z hakiem zamiast lewej ręki. Brawa były więc niesłyszalne.
- Przyjdźcie potem do mnie - rzekł gdy już wszystko ucichło i Standoff znowu zaczął się mierzyć z Orkiem.

Dragosani:
Severus wyszczerzył się w jednym ze swoich popisowych uśmiechów, gdy wygrał. Nie było to uczciwe, ale od pewnego czasu, dawniej szlachetny Drago, nie wierzył w uczciwe walki. Liczył się cel. Bez względu na środki. Wstał z krzesła. Gdy Francuz powiedział co wiedział, Sev kiwnął tylko głową, na znak że rozumie i przyjdzie wraz z elfką. Odszedł za tłum piratów, który teraz patrzył na niego z jakoś większym respektem. Ciekawiło go, jakby zareagowali, gdyby dowiedzieli się o podstępie. Czy by go docenili, czy też potępili? Mimo ciekawości, jakoś nie chciał tego sprawdzać. Obserwował dalszy pojedynek Standoffa i orka, oraz czekał na "potem".

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej