Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
//Nessa
Pirat tylko uśmiechnął się życzliwie i nader ładnie.
- Pisarz i Malarz potrzebują artefaktów. Przekopują całą wyspę w poszukiwaniu grobów i świątyń. Potrzebowali też pieniędzy. Złota. No i czegoś najważniejszego... Domyślasz się pewnie? Kretów. Kogoś, kto to wykopie. Kogoś kogo wpuszcza się do kopalni aby wyrwali z ziemi złoto, za które kupuje się potem nas i bandytów, którym płaci się złodziejom i sektom. ÂŁapiemy ludzi. ÂŁapacze... Tak na nas mówili starsi, piraci, którzy nie chcieli się podporządkować i odeszli z obozu. Za pewne są jak większość w Ostrydze. Nam też ciąży to co robimy. Nie chcieliśmy tego. Ale przysięga otworzenia przejścia, wypłynięcia na wody... - Widocznie posmutniał. Gryzła go ta sprawa, ale był obecnie najemnikiem. Zresztą, pirat to pirat. Dzisiaj smutny, jutro śmieje się gdy komuś na statku rozwali łeb. Widzieliście stąd obóz. Przy ogniskach zebrała się już większa część obozu, schodzili się pozostali.
//Severus
Rufus i Joe poczekali aż Fisk się oddali.
- On zawsze w gorącej wodzie kompany... No a co do Twojego pytania. Przybywają tu co jakiś czas nowi. Sprawdzamy ich, czy się nadają. Nie wszyscy się nadają. Ci którzy okazują się podejrzani zostają wysłani wraz w karawanie.
Nessa:
Uśmiech zszedł z twarzy elfki, a zastąpiło go nieukrywane zdziwienie pomieszane z przerażeniem.
- Ty chyba nie... nie chcesz powiedzieć, że wy...? - jąkała się Nessa zupełnie szczerze, bo przecież Oczko też by tak zareagowała. - Wy... wy naprawdę? Dzieci i kobiety też? Ojej - spuściła wzrok i przygryzła górną wargę. Na pirata spojrzała dopiero po chwili. - Wysoka jest cena fal obijających się o burty. Zadziwiłeś mnie, ale nie martw się. Kamień w wodę. Zresztą nie miałabym komu rozpowiedzieć skoro jestem tutaj i pewnie pozostanę jeszcze - zełgała gładko. Tinuviel pokręciła głową w lekkim niedowierzaniu. Cieszyło ją jednak, że Piter sam nie jest dumny z łapania biedaków. Może jeszcze nie jest stracony i król go nie zetnie.
Długoucha nigdy nie domyśliłaby się, czym parają się tutejsi. ÂŁudziła się, że jedynie napadają na kupców, może czasami na jakąś wioskę lub handlują grogiem. Cokolwiek. Ale łapanie ludzi? Nigdy. - A ta karawana. Znaczy ja z Cortezem mamy znaleźć ludzi do karawany do Alchemika. Spike nas poprosił. Ten cały Alchemik, on para się tymi artefaktami?
Dragosani:
- Wychodzi na to, że ja podejrzany nie jestem - stwierdził Severus, gdy usłyszał co też robi się właśnie z takimi "podejrzanymi". - Razem z elfką mieliśmy zebrać ludzi do karawany, ale już w niej samej uczestniczyć nam nie kazano. To chyba dobrze - wyjaśnił pokrótce. Usiadł ponownie przy stole. Spojrzał najpierw na starego Joego, a później na Rufusa, jakby oceniając, czy może im częściowo zaufać. - I chyba moglibyście mi pomóc z tym załatwieniem ludzi... znaczy tak "biernie" pomóc, że się tak wyrażę... - zaczął. Chciał zaryzykować, gdyż w chwili obecnej nie widział innej opcji.
Gunses:
//Nessa
Patris pożałował że powiedział. Nie z lęku. Był piratem stryczek mu nie straszny. Ale z tego, że przeraził dziewczynę i że stracił u niej w oczach.
- Ta sławna karawana do Alchemika, to kolejny transport ludzi. Mężczyzn, których potem rozdzielą po wyspie do wykopalisk i kobiet i dzieci które albo zostają u Alchemika, ale idą do obozu Pisarza i Malarza.
//Severus
- A w czym rzecz? - spytał Joe i wstał - No, czas na ognisko. Zawsze przed nocą zbieramy się przy ogniskach. Idziesz z nami czy czekasz na swoją koleżankę?
Nessa:
- To kim jest Alchemik? - zapytała Nessa, kręcąc głową. Wiedziała, że w każdej chwili może przekroczyć cienką granicę i wyjść na osobę niebezpiecznie wścibską. To mogłoby skończyć się nieciekawie. Musiała jednak zapytać, by historia ułożyła się w całość. Aby zmniejszyć ryzyko powiększenia podejrzliwości pirata, dodała uśmiechając się blado i wzdychając:
- A sądziłam, że Oczko, to jest dziwny pseudonim.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej