Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (65/85) > >>

Dragosani:
Już się dowiedziałem. Musiał pomyśleć Drago, gdu tylko bliznowaty pirat o metalicznym głosie wygłosił swoje jakże mroczne zdanie. Tylko pomyśleć, gdyż, rzecz jasna, nie powiedział tego na głos. Spojrzał w górę w czarne oczy morskiego łotra. Jego wizerunek pozwalał mieć pewne podejrzenia odnośnie jego tożsamości. Człowiek o wielu imionach, obecnie Ramuel, wstał. Siedzenie pod srogim spojrzeniem takiego pirata jakoś było krępujące.
- Słynny Francuz, jak mniemam? Czy też może Greg? - zapytał. Człek ów mógł być tylko tymi osobami, ale to Francuz był pierwszym skojarzeniem, wiec jego imię zostało wymienione najpierw. Adept nie spuszczał wzroku z pirata. Nie chciał wyjść na ciapę, co boi się groźnego spojrzenia. - Ramuel Cortez. - Wyciągnął dłoń, mając nadzieję, że pirat nie zignoruje tego. I nie zmiażdży tejże dłoni w ewentualnym uścisku. Sev lubił swoją dłoń. - Jeżeli to nie mój interes - trudno. Nie jest to sprawa najwyższej wagi, lecz zwykła ciekawość. - Wzruszył lekko ramionami.

Nessa:
- Wracamy - potwierdziła elfka i zawróciła. - Ciekawe czy te magiczne pierdółki na coś się zdadzą. Ale pozostaje jedynie trzymać kciuki - skomentowała nieszczerze. Mgła jakoś mocno jej nie przeszkadzała, póki nie wchodziła na ląd. Gdyby zajęła lasy to wtedy inna sprawa. Postanowiła również nie poruszyć kwestii jakiegoś potwora, który ponoć pływał dookoła wyspy, bo może pirat by ją jeszcze wyśmiał. Wątpiła, by sztuczki jakiś dwóch ludzi o aż nazbyt artystycznych pseudonimach mogły się na coś zdać. Już prędzej magowie z Gildii by coś poradzili, gdyby król chciał. Zanotowała w pamięci fakt istnienia Malarza i Pisarza i musiała przyznać, że ukrywali się za sprytnymi przydomkami. Szukaj wiatru w polu.
Przygryzła wargę i wciągnęła powietrze. Musiała zapytać. Zwyczajnie musiała. Ale nie otwarcie oczywiście!
- A propos znikania. Ostatnio, jak byłam w karczmie w stolicy, to jakiś staruch tak się zachlał, że powiedział, że odwiedził wioskę, która zniknęła! Uważać trzeba z alkoholem, bo i my możemy takimi bajkami wywołać salwy śmiechu - zaśmiała się radośnie, pilnie obserwując pirata.

Gunses:
//Severus
Pirat popatrzył na Ciebie. Nie uścisnął podanej ręki. Nie uważał Cię za wystarczająco godnego. Zmierzył Cię nieładnym spojrzeniem, mówiącym kto tutaj dużo może, a kto nie może nic.
- Jestem Fisk - powiedział i po chwili wahania jednak podał rękę - Francuz mnie do was oddelegował, abym zobaczył, kto nowy przyszedł do obozu...
- Francuz?! - wypalili równocześnie twój poprzedni rozmówca i stary Joe
- Tak, wrócił przed godziną. Gdzie dziewczyna?
- Z Piterem - powiedział Joe - Wziął ją na przechadzkę.
- Dobra. Francuz będzie chciał z wami pogadać. Ale musimy wiedzieć, czy jesteście pewni. Ludzie w obozie muszą mieć o was dobre zdanie. A teraz bywajcie - rzekł i odwrócił się od was, poszedł plażą do domku wspartego na palach, w którego oknach płonęło światło.




//Nessa
- To tajemnica, ale chyba Tobie mógłbym zaufać? - zapytał zatrzymując się i rozglądając na boki

Nessa:
Nessa uśmiechnęła się i odparła ni to radośnie, ni to obojętnie, by pirat nie wyczuł jej zainteresowania:
- Oczywiście - przytaknęła. - U mnie to jak kamyczek w morze. Nie zwykłam zawodzić ludzi, którzy obdarowali mnie uprzejmością i serdecznością, bo jak zapewne wiesz, zaskoczyłeś mnie propozycją spaceru i trochę przestraszyłeś - zmieniła lekko temat, by nie wyjść na zacierającą rączki z niecierpliwości elfkę. Niech Piter sądzi, że sekret będzie u niej bezpieczny. Zresztą mówiła zgodnie z prawdą, choć nie w przypadku, gdy jakaś informacja mogła uratować innych (jest przed czym?) i rozwiązać taką zagadkę. 

Dragosani:
Severus nie odwrócił wzroku, pod spojrzeniem pirata. Nie należał odo osób, które dają się zdominować jakiemuś tam podrzędnemu piratowi. Może i obecnie nie grzeszył zbyt wysokimi umiejętnościami, lecz samym doświadczeniem sprowadzał wilka morskiego do roli podlotka. Uścisnął podaną w końcu dłoń. Mocno i pewnie. Warunki przyjęcia ich przez Francuza były dość szablonowe, ale Sev nie powiedział tego na głos. Kiwnął tylko głową, na znak, że zdaje sobie z tego sprawę. Gdy Fisk odchodził, kruczy adept przyglądał się chwile jego plecom.
- Tak wracając do rozmowy... - zwrócił się do Joe i Rufusa. - Skoro mgła niedługo zniknie, będzie potrzebna dobra załoga, czyż nie? - zapytał retorycznie. - Jak się trzyma ta kompania? Bardziej chodzi mi o nowszych członków, bo myślę, że starsi są raczej sprawdzeni - zagadał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej