Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (64/85) > >>

Gunses:
- Dokładnie Pisarz i Malarz. To Czarownicy. Nigdy nie lubiłem Magików, ale pomagamy im bo i tak już na milę śmierdzimy szubienicą... i pewnie nie tylko - rzekł i teatralnie powąchał swoje ubranie - Wybacz, nie spodziewałem się takiej osóbki u nas, nie było powodów, żeby się ogarnąć - rzekł i uśmiechnął się przez grubą warstwę zdrowej i w miarę możliwości zadbanej brody.

Nessa:
- A i ja nie lubię. Chociaż, jeśli mam być szczera, to wątpię, by coś zdziałali. Chyba że są wyjątkowo wybitni. Bo przecież ci zadzierający nosa w szatach już by coś zrobili, czyż nie? Miałam nieprzyjemność takiego mądralę z Gildii spotkać. Nic przyjemnego. - Tinuviel nie skomentowała ani idiotycznych pseudonimów, ani jeszcze mniej odpowiednich rzekomych zdrobnień, które zdrobnień nie przypominały. Elfy pewnie nazywa lisami, bo też mają szpiczaste uszy. - Nie mam nic do wybaczania, bo i nie jestem jakąś damulką - dodała obojętnie.

Gunses:
- Mają wiele magicznych pierdółek. Greg zna się na tym. Pływając po morzach, można dowiedzieć się o rzeczach, o których podróżnik po lądzie nigdy nie usłyszy. Z tego co wiem, zaopatrzenie i możliwości Pisarza są potężne. I sądzę, że jeśli mówi, że Mgłę można zniszczyć to można. Hmmm... Doszliśmy już dość daleko. Wracamy? - spytał nagle zatrzymując się w miejscu

Dragosani:
- Też sobie powymyślali pseudonimy... - burknął Sevuś i ponownie upił nieco wina z kielicha. Postawił naczynie na stole. Nadszedł czas na ostatnie pytanie. No, chyba, że coś jeszcze wypadnie. - A czego właściwie wymagał ten cały Pisarz od was, w ramach współpracy? Mówiłeś coś o "mniejszym źle", czyli jak się domyślam nie było to coś zbyt... moralnego, że się tak wyrażę, tak? - zapytał. Właściwie miał pewne podejrzenia, co do odpowiedzi, jaka może otrzymać. Ale należało się upewnić.

Gunses:
- Nic Ci do tego - zagrzmiał metaliczny głos. Zza palm wyłonił się mężczyzna. Nosił wysoki buty, szerokie spodnie, gruby pas z wielka klamrą, koszulę i płaszcz. Twarz brzydziła blizna biegnąca od brwi, przez nasadę nosa i policzek. Oczy miał ciemne. Na głowie na czarnych włosach miał zawiązaną chustę. W ręku miał kapelusz.
- Nic Ci do tego, jak na razie. Jak na razie nic o Tobie nie wiemy, tak i Ty nic nie dowiesz się od nas.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej