Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
// <facepalm>
Mikstura okazała się miksturą dracońskiej siły. Po jednym łyku poczułeś orzeźwiające ciepło i przypływ możliwości.
- Nie lepiej najpierw spić Orka? A potem zażyć mikstury? - spytał Ultar
Nessa:
- Ale jakiego orka, panie? Co ma jedno do drugiego? - zadziwiła się niezmiernie elfka, po czym dygnęła grzecznie. Przecież siła potrzebna była im do siłowania się na rękę z nieznanym, choć źle wychowanym mężczyzną, któremu wypadało utrzeć nosa, czyż nie? A nie do stawania w UCZCIWYM pojedynku z Zielonym. Dziadunio coś pomieszał, czy znowu długoucha? - Na nas już chyba czas. Sprawdzimy twoją miksturkę i zdamy ci raport. Dziękujemy za pomoc. - Po tych słowach Nessa skierowała się do wyjścia, przyglądając się bacznie Severusowi, który nie wyglądał jakoś szczególnie. Nie zamienił się w giganta, nie urósł, koszula mu w szwach nie pękła, skrzydła czy kły mu nie urosły jak to draconowi. Dziwne to sprawy. Gdzie ta siła? Alchemia nie była mocną stroną Tinuviel.
Kierunek: ork!
Gunses:
Po osiemdziesięciu pięciu tysiącach lat od tej daty na największym zjeździe Czarodziejów, Wiedzących i Uczonych głowiono się nad jednym, jedynym, zasadniczym dla tamtego świata pytaniem. Komu się pomieszało? Czy staremu alchemikowi Ultarowi, czy młodej (i jędrnej! <klaps>) Elfce Nessie? I nikt nie mógł dojść do porozumienia.... Ale pewnym było jedno. Gdyby ktoś powiedział Nessie, że za tyle tysięcy lat, obecne wydarzenia będą kluczowe dla nauki, to by nie uwierzyła. Tak to, nikt nie wiedział ze śmiałków których Los złączył z Wyrębami i osobą wąpierza Gunsesa, że wpadli oni w Wir Zmian, w Zegar Czasu i Machinę Przeznaczenia. Wiedziałam o tym tylko ja. ÂŚmierć.
Dragosani:
Gdy Sev tylko przełknął łyk mikstury, wzdrygnął się. Spojrzał na butelkę i runę na niem napisaną, która nic mu nie mówiła. Znaczy się, mówiła mu tyle, ile dowiedział się od Ultara.
- W smaku prawie jak ziółka takiego jednego druida. Paranamix, czy jakoś tak... - mruknął, jakby do siebie. - Ale przypływ siły czuję, więc chyba działa. - Po tych słowach ruszył za elfką. Kierunek: Ork! Wyszli rzem z jaskini, a później na plażę.
- Zawołasz Horacego? - zapytał elfki. - Bo chyba nie ma co czekać... upijać orka też, to ma być uczciwy pojedynek - dodał, po czym znów upił łyk mikstury. Tak dla pewności. IStotnie smakowała jak ziółka Paranomixmiksa. Czy jakoś tak. Ruszył w stronę orka, aby wyzwać go na pojedynek.
Gunses:
Ork siedział i dłubał nogą w piasku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej