Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
Ultar klasnął w ręce
- Tak! Tak! Taaak! - ucieszył się - Spokojna głowa, nie powinno się nic złego stać... Nie powinno... No chyba, że ktoś zmienił zawartość - rzekł i odwrócił się a potem wszedł w koc wiszący na ścianie. W rzeczywistości była tam mniejsza jaskini i ewidentnie chłodniejsza. Po kilku minutach wrócił z kamiennym pudełeczkiem. Było dość ciężkie, co słychać było po uderzeniu o blat stołu. Otworzył je. W kilku przegródkach wypchanych suszoną trawą mieściły się flakony. Wyglądały na misternie wykonane. Z miejsc na 8, pustych były dwa. Ultar wyciągał jeden po drugim sprawdzając znaki runiczne na nich. Za trzecim razem szepnął
- Ten... - powiedział i odwrócił się ówcześnie zamykając skrzyneczkę. Uniósł fiolkę do góry, pokazał wam
- Pewnie nie wiecie co to jest, ale nazwa może wam dużo powiedzieć. To specyfik, którego już prawie nie wyrabia się na świecie! Poznałem tylko jedną osobę zdolną to uwarzyć! A ta mikstura pochodzi z serca dracońskiego chramu. To mikstura dracońskiej siły. Zwiększa moc tego, kto jej skosztuje!
Dragosani:
Drago wykrzywił usta w lekkim uśmieszku, dość typowym dla siebie, gdy tylko staruszek klasnął w dłonie i zaczął zachowywać się, jakby właśnie dowiedział się, że odrosną mu zęby i nie będzie musiał już nosić tej cholernie niewygodnej sztucznej szczęki, którą zrobił dla niego znajomy rzemieślnik. Zaczekał z elfką, gdy Dziadek wszedł za parawan zrobiony z koca. Po chwili alchemik wrócił, niosąc skrzynkę, zapewne pełną cennych mikstur. Gdy wyciągnął z niej odpowiedni flakon, Drago istotnie nie poznał runy na nim umieszczonej. Lecz nazwę wypowiadana przez starca już tak.
- Słyszałem o nich - odparł. - Podobno czasem można je znaleźć jeszcze w chramach. aż dziw bierze, że wytrzymały tyle czasu - skomentował. - To co, sprawdzamy jak i czy działa? - zapytał, uśmiechając się lekko, aby zatuszować ukłucie strachu. Może ktoś naprawdę zamienił zawartość?
Gunses:
- No to proszę bardzo! - rzekł i wyciągnął rękę daleko od siebie, jakoby bojąc się zawartości flakonu - Pilnowały tych mikstur zastępy mumii i szkieletów. Przeklęte miejsce to było! Ale bez obaw, mikstury wyglądały solidnie!
Nessa:
- Sprawdź termin przydatności do spożycia - zachichotała elfka, kierując swe słowa do Severusa.
Dragosani:
Severus wziął od Dziadka flakon z miksturą, która mogła być miksturą dracońskiej siły, ale równie dobrze też czymś innym. Chociażby skisłym kozim mlekiem, zmieszanym z krwią orka i ślina bliżej nieokreślonej istoty. Jednak adept jakoś w to wątpił. Zastępy nieumarłych, opisane przez alchemika, jakoś odstraszałyby raczej ewentualnych dowcipnisiów.
- Wiesz, Oczko - zwrócił się do elfki. - Myślę, że jeśli to miałoby taki termin, to minąłby od kilka tysięcy lat temu. Miejmy nadzieję, że jest to jak wino. Im starsze, tym lepsze! - powiedział, po czym wyciągnął korek flakonu, przyłożył flaszką do ust, przechylił i pociągnął zdrowy (to się okaże) łyk.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej