Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (55/85) > >>

Dragosani:
Dragosani uśmiechnął się nieznacznie, gdy usłyszał krótką wymianę zdań pomiędzy piratami. Pozorne obrażanie się wzajemnie, nazywanie nienormalnymi i innymi gorszymi określeniami, było takie ludzkie. Zwyczajne. I dość typowe dla dobrych znajomych, pośród których takie odzywki były częstsze, niż pomiędzy dwójką wrogów. Przemyślenia te może i były nieco niekonstruktywne, ale cóż... Drago był istotą żyjącą już sporo czasu. I lubił czasem zwracać uwagę na takie właśnie "typowe" zachowania innych istot. Pokazywały mu, iz nie ważne jak bardzo świat się zmieni, ludzie i inne istoty jeszcze długo pozostaną takie same. Było to piękne, jak i straszne zarazem.
- No to my wracamy już - powiedział do pakujących się piratów. - Bywajcie - dodał i ruszył w stronę obozu, zatrzymując się po chwili, aby poczekać na elfkę.

Nessa:
Nessa jedynie machnęła ręką na wieżę, w której rzekomo mieli znaleźć świeczkę i dogoniła Severusa. Ta szybka zgoda piratów ją zdziwiła, ale nie miała zamiaru dociekać. Jeszcze źle by na tym wyszła. Może rzeczywiście siedzenie na tym odludziu było męczące.
Uśmiechnęła się do adepta i żwawym krokiem ruszyła z powrotem do obozu. W końcu coś ruszyło się do przodu i najpewniej zdobyli kolejnych ludzi do karawany. Gdy dotarli na miejsce, oznajmiła parce przy bramie nowiny.
- Skoro macie zastępstwo, to dołączycie do karawany? - zapytała w gwoli upewnienia i zerknęła na Severusa. Pozostawały teraz dwie mniej przyjemne kwestie, acz dotyczące jednej osoby - orka.

Gunses:
- No pewnie! Zawsze chciałam przejechać się do fortecy Alchemika! - rzekła Faza i razem z Alterem poszli się szykować.

Dragosani:
Severus milczał. Zanotował w pamięci określenie "forteca Alchemika". Jakoś mu się to nie spodobało. Forteca oznaczała możliwość obecności tam nawet niedużych sił zbrojnych. A to oznaczało kłopoty. Pytanie jednak, czy Alchemik miał coś wspólnego z Wyrębami? Gdy z elfką odchodził od bramy, zastanawiał się nad tym. Oraz nad sposobem w jaki mógłby pokonać orka na rękę. Spróbowanie uzyskania pomocy u Dziadka byłoby całkiem logiczne. Najwyżej, jeśli się nie uda, spróbują czegoś innego.
- Idziemy do Dziadka? - zapytał Nessy.

Nessa:
- Do Dziadunia - potwierdziła elfka. ÂŚrednio podobało jej się proszenie o pomoc za każdym razem tej samej osoby. To dość niegrzeczne, szczególnie że wykorzystywali starszego pana, który w pewnym momencie mógłby wymyślić sobie zapłatę, jaką zechce za wsparcie. Niby uprzejmy dziadek, ale samą serdecznością i umiejętnościami produkowania grogu nie utrzymałby się wśród piratów. Chyba. - Może on coś wie o nagłych zniknięciach - dodała dość swobodnie, ale nie za głośno. Severus powinien wiedzieć, o co jej chodzi.
   Dość szybko dotarli do jaskini. Po krótkim przywitaniu Nessa zabrała głos, choć liczyła, że zrobi to adept. Gadane to on miał, ale długoucha nie chciała przeciągać.
- Mamy takie czysto teoretyczne pytanie - zaczęła nieśmiało. - Co jeśli chciałabym na ten przykład siłować się z kimś na rękę - zrezygnowała z wciągania w sprawę Severusa. Może Dziadunio uzna, że uwzięli się na orka i im nie pomoże? A tak to najwyżej elfka powie, że chce utrzeć nosa jakiemuś piratowi, który uraził jej kobiecą dumę. Feministka psia jej mać. - Ale jak widać siły ogromnej nie posiadam, a mój przeciwnik już tak. Dałoby się to jakoś odwrócić? Taka psota tylko oczywiście! - wyjaśniła szybko i uśmiechnęła się uroczo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej