Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (52/85) > >>

Gunses:
- I przysyła takiego wypierdka? - rzekł i wskazał Cię palcem - No co to się porobiło, by zaciągać na łajbę coś co ledwo kobicie spomiędzy nóg wyskoczyło... Patrzaj na Orka! Takich nam trzeba! Nie wątłych chudzielców. Nie zostawię obozu takim jak wy, nie wiedząc, czy jesteś dość silny. Powiedzmy... pokonaj orka na rękę! Ha! Uczciwy pojedynek. Jeden na jeden, jedna runda. Jeśli pokonasz go na rękę, to... a jebać ten pierdzielony hamak twu! To pojadę z karawaną!

Nessa:
   Nessa tylko przez chwilę bawiła się w zadzieranie głowy, co w jej przypadku było jeszcze mniej przyjemne. Niewysoka elfka cofnęła się o dwa kroki do tyłu. A i tak musiała unieść brodę, ale jedynie leciutko. Miała szczerą nadzieję, że Horacy nie zażąda niczego w zamian za udział w karawanie. Jakoś elfka wątpiła, by tak ogromy mężczyzna poprosi ich o butelkę grogu, czy zgodzi się bez żadnych obiekcji. Taki wielkolud może mieć wielkie potrzeby i wymagania.
   A gdy długoucha je usłyszała, nie mogła się powstrzymać i wybuchnęła radosnym śmiechem. Czy to z beznadziejności sytuacji, czy to z perspektywy takiego pojedynku wielgachnego orka ze szczupłym Severusem.

Dragosani:
Postawa Horacego niespecjalnie zaskoczyła Seva. Jednak rozbawiło go przeświadczenie, iż bezpieczeństwo obozu jest zależne tylko od osiłka i jego topora. Tak jakby podczas jego nieobecność ktoś miał napaść piratów i wszystkich wybić. Propozycja wielkoluda zdawała się być absurdalna i Dragosani podejrzewał, że Horacy specjalnie wybrał właśnie to, aby z miejsca załatwić sprawę, myśląc, że "nowy" zwyczajnie stchórzy. Jednak ten spojrzał hardo w oczy wielkoluda. Znaczy się w górę, na jego głowę, gdyż niezbyt mógł spojrzeć prosto w oczy draba.
- Zgoda - powiedział bez wahania. Nawet drgnieniem powieki nie zdradził, że dosłyszał śmiech elfki. Porozmawia z nią o tym później. Skrzyżował ręce na piersi. - Zatem radzę przygotować się do drogi - dodał głosem, wyrażającym pewność siebie. A co!

Nessa:
Długoucha skinęła i wraz z Severusem odeszli od wielkoluda na pewną odległość. Dalej była uśmiechnięta i z zaciekawieniem zerkała na adepta. Jego pewność siebie i brawura były zabawne.
- No to ciekawe jak masz zamiar pokonać orka w uczciwym pojedynku - podkreśliła dwa ostatnie słowa. - Do bramy, czy już coś wymyśliłeś w sprawie zielonego, którego niedługo spijemy i chcesz to wprowadzić w życie?

Dragosani:
Sevuś też się uśmiechnął. Coś knuł, ale jeszcze nie miał sprecyzowanych planów.
- Dobrze powiedziane "uczciwy pojedynek". - Zaśmiał się, jakby było z czego. - Teraz uczciwy to on by nie był. Z orkiem to by i ten wielkolud miał problemy. Więc trzeba wyrównać szanse... - zamyślił się na chwilę. - I nie nazywaj go "zielonym". To rasizm! - powiedział po chwili z lekką nutką ironii. - Możemy iść do bramy, aby mieć nieco czasu na pokombinowanie co zrobić z orkiem - stwierdził po chwili.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej