Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
Severus, idąc sobie radośnie przez miasto, nie zwracał specjalnej uwagi na elfkę. Szła obok i coś tam knuła, sądząc po minie. Elfy tak mają, każdy o tym wie. Zawsze knują, spiskują i plotą intrygi. Podobnie jak ludzie, krasnoludy, wampiry... nawet jeśli sami przed sobą się do tego nie przyznają. Nie sprostował prób Nessy powtórzenia słowa w dialekcie wampirów, chociaż miał wielka ochotę, aby "podpowiedzieć" jej "Zimbabwe". Słowa kompletnie pozbawionego sensu. Tak po prostu. Gdy jego towarzyszka zatrzymała się, uczynił to samo, spoglądając na nią w zdziwieniu.Gdy usłyszał groźnie brzmiącą zapowiedź panny Tinuviel odparł.
- Ależ oczywiście. Nikt ci nie broni dążenia do poznania prawdy. - Co ciekawe w jego głosie nawet nie było szyderstwa. No, może nutka. Ale taka sympatyczna.
Nessa:
Może i nie było szyderstwa, ale spokój i opanowanie Severusa nie tyle drażniły elfkę, co ciekawiły. Młodzik, jakim Snape niewątpliwie był, nie powinien się tak zachowywać. Powinien być bardziej spontaniczny, a obecny tutaj ważył swe słowa i nie okazywał większych emocji. A może to długoucha zwyczajnie była lekko rozchwiana? Nieee.
Tup. Tup. Tup. Tup.
Para praktycznie dotarła na festyn.
- Mam nadzieję, że wybrałeś runy. Ja w swojej różdżce mam ognistą strzałę - wskazała na patyczek przy pasie i uśmiechnęła się. Przyjacielsko. Chociaż nadal wierciła Severusa wzrokiem. Na bogów! Będzie ją korcić cały czas, skąd on władał tym dziwnym dialektem. A może tylko tym jednym słowem? W każdym razie twierdził, że zna kilku Nieśmiertelnych, ale oni przecież nie nauczyliby go swojego języka. To oczywista oczywistość.
Dragosani:
Istotnie, para dotarła w końcu na festyn. Severus zatrzymał się i rozejrzał po placu.
- Myślałem nad runa ognia właśnie - odparł na pytanie długouchej dziewoi. - Oraz ziemi - dokończył. - Jedna defensywna, druga ofensywna. To chyba rozsądna kombinacja... - wyjaśnił krótko swój wybór. - Chociaż, skoro twoja różdżka jest ognista, mógłbym wziąć wodę zamiast ognia. Tak abyśmy się w pewnym stopniu uzupełniali. W sumie, z tego co czytałem, runa powietrza ma też ciekawe właściwości... - zastanawiał się i rozglądał przy okazji na zębatą mordką Gunsesa.
Gunses:
//Wypatrzyliście Gucia <facepalm> Czemu ja piszę te oczywiste oczywistości?
Dragosani:
//Bo jesteś MG tego zadania? :)
Severus wypatrzył Gunsesa, co przecież było oczywiste. W końcu słowo "festyn" w swej definicji zawiera Gunsesa, więc wampir ów po prostu nie może być gdzieś indziej. Dragosani bez słowa ruszył w stronę wampira. Oczywiście, co było do przewidzenia, Cadacus usłyszał kroki parki i odwrócił się. Wampirze zmysły były świetne.
- Witaj, Cadacus - przywitał się Drago i uścisnął przyjacielowi dłoń. - Właśnie wyruszamy z panna Tinuviel do Metr. Słyszałem, że wypożyczasz runy na te zwiady, prawda to? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej