Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (49/85) > >>

Nessa:
Uśmiech elfki pobladł, a sama zainteresowana spięła się. Bardzo nie podobał jej się uśmiech dziadunia. Kojarzył się z czymś strasznie obrzydliwym, ale przecież nie mógł odzwierciedlać myśli starszego pana. On już zapewne zwyczajnie "nie mógł", chyba że i na to posiadał odpowiednie specyfiki.
W każdym razie Nessa wróciła do siebie na dźwięk znajomego nazwiska. Nie kojarzyła, by Zeleris-Gdzie-On-Się-Podziewa był alchemikiem, więc uznała, że dracon coś przed nią ukrył podczas uroczej rozmowy na statku. Chociaż z drugiej strony dziewczyna nie była pewna, czy jest to powód do dumy. Taka miksturka mogła wywołać wiele złego. I ta myśl sprawiła, że uśmiech z ust Tinuviel zszedł całkowicie. Starała się jednak nie wyglądać zbyt posępnie, by dziadunio nie uznał, że pozorną zmianę jej nastroju wywołało jego pytanie. W dodatku Nessa nie znalazła na nie odpowiedzi. ÂŻadna ładna bajka nie przychodziła jej do głowy, a kto wie, czy starszy pan pomoże im, gdy pozna prawdziwe zamiary.
- A naaa tooo pytanie - przeciągała, po czym uśmiechnęła się radośnie - odpowie panu Cortez! - Dłońmi wskazała Severusa niczym na gwiazdę teatru, która przed chwilą pojawiła się na scenie.

Dragosani:
I Drago poznał to nazwisko. Flamel, Nicholas Flamel, to ten dziwaczny dziadek pomógł mu uzyskać człowieczeństwo. Widocznie jego talenty nie ograniczały się tylko do ryzykownych procesów przemian wampirów w ludzi. Manipulatorska gra elfki spodobała mu się. Kobieta może jeszcze wyjdzie na ludzi! Znaczy na elfy... Szczerze powiedziawszy, powątpiewał jednak, czy uda się jej wymyślić bajkę o potrzebie specyfiku, lub powiedzieć prawdę w taki sposób, aby dziadek nie wywalił ich z jaskini. Ucieszył się więc  skrycie, że to jego wyznaczyła na osobę, która powie o powodach zapotrzebowania na wzmacniający dekokt. Sev postanowił powiedzieć prawdę. Podszedł krok do dziadka i nachylił się konspiracyjnie.
- Ten ork - zaczął. - Słyszeliśmy, że strasznie się popisuje, jaki to niby nie jest silny, twardy i takie tam. Kilku chłopaków - nieco nagiął prawdę. - Chce mu nieco przytrzeć nochala. Chcą go spić podczas tych zawodów w siłowaniu na rękę. Tak, żeby zrozumiał, że nie jest taki dobry jak uważa. Z tym, że bydle serio mocna głowę ma i należy nieco pomóc szczęściu... - wyjaśnił. Postawił sporo na jedną kartę, mając nadzieję, że i dziadunio miał już niezbyt miłe spotkanie z orkiem. Albo przynajmniej słyszał o jego popisach.

Gunses:
- A! To taka sprawka! Nooo to rozumiem. Nic dziwnego, że chłopcy chcą mu przytrzeć nosa! ÂŚwieżak się panoszy! Macie tutaj flaszkę specyfiku. Tylko nie przesadzajcie! - rzekł i dał wam butelkę z przezroczystym trunkiem.

Dragosani:
- Dzięki, postaramy się go nie otruć - podziękował i zapewnił Severus. - Może i się panoszy, ale jakby nie patrząc, ork przyda się chyba w obozie. Silne z nich dranie - stwierdził, po czym odwrócił się, aby odejść. Lecz nie zrobił nawet jednego kroku. Ponownie spojrzał na alchemcznego dziadka, jakby coś sobie przypominając.
- A jeszcze coś - zaczął. - O co właściwie chodzi z tą karawaną? - zapytał. - Spike mówił, że to do jakiegoś "Alchemika", ale wątpię aby chodziło o ciebie, bo to by głupie było. Ktoś robi ci konkurencję wśród piratów, czy co? - dopytał się zaciekawiony. Wszak mógł być zaciekawiony jako Cortez i był zaciekawiony jako Drago.

Gunses:
- Chodzi o karawanę do Constantino? Aaa, to niee... już dawno nie jest w swoim fachu. Kiedyś pracował na jednej z wysp. Khorinis? Miał tam swój warsztat, ale porzucił go kiedy odkrył, że można się wzbogacić w lepszy sposób . Przybył tu i stał się dość ważna w naszych kręgach personą. Alchemik to jego pseudonim 'zawodowy'.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej