Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
Gdy elfka zeszła z drzewa, bohaterska para odwiązała konie i weszła na nie, aby ruszyć w kierunku pirackiej wieży. Wykonali zadanie, więc upaleni piraci powinni wywiązać się ze swojej części umowy. Jeśli tego nie zrobią... cóż, trzeba będzie ich do tego przekonać. Opowiedzieć o biednych maureniątkach, które głodują i o tym jak bolałoby ich takie marnowanie przypraw, czy coś w tym guście. Człowiek i elfka nie spiesząc się przejechali na koniach przez las i dotarli w końcu do wieży. Nie rozmawiali przy tym, nie było o czym. Gdy dotarli do celu, Dragosani zszedł z konia i podprowadził go nieco, ciągnąć za wodze.
- Jest tu kto? - zawołał. - Wilki i krwiopijcy nie będą więcej nikomu zagrażać - zakomunikował.
Gunses:
//GM ma taką przesraną robotę, że musi upominać. Czy tego chce czy nie chce, ale robi to zawsze dla dobra graczy, żeby potem nie robili głupich rzeczy. Tylko, że właśnie nikt nie myśli o tym w ten sposób, tylko w sposób czepiania się. I robią się spięcia.
- ÂŚwietnie - rzekł pirat wychodząc z wieży. Był ubrany i gotowy do walki. W rękach miał napięta kuszę, bełt leżał w niej spokojnie. Drugi wyszedł ze strzałą na łuku - Tutaj macie wasze ziarka - rzekł jeden i dał wam woreczke z ostro pachnącą zawartością - Dzięki za akcję i bywajcie! - powiedzieli i zniknęli w przydrożnych krzakach.
Nessa:
//: Nie zrozumieliśmy się :P I funkcja nie ma nic do rzeczy, bo ją rozumiem. Po prostu uznałam, że skoro odpisujesz innym, jesteś aktywny na forum, to zerknąłeś i na ten temat. Nie napisałeś nic, czyli był nasz krok. Błędnie widocznie, więc to już się nie powtórzy, a i zadanie się kończy zapewne.
Elfka przez chwilę tylko zastanawiała się, jak to możliwe, że osoby, które przed chwilą nie były w pełni świadome, teraz szykowały się do szycia. Absurd. Zupełny. Chyba że chcieli polować na coś ogromnego i powolnego. Jakiegoś zmutowanego ślimaka na ten przykład. Bo nic innego nie przychodziło Tinuviel do głowy.
Zeskoczyła zgrabnie z konia, podniosła woreczek i zajrzała do niego. Po chwili uśmiechnęła się szeroko do Severusa, co miało znaczyć, że zdobyli to, co chcieli. A przynajmniej tak uważała długoucha. Następnie wróciła w siodło i pognała zwierzę w kierunku obozu piratów. Nie znalazła żadnego tematu do rozmowy z Cortezem, a z Krukiem nie mogła gawędzić, więc milczała nucąc sobie tylko coś pod nosem.
Dragosani:
Severus naprawdę chciał wziąć worek zamiast elfki. Tak w uprzejmości, aby niewiasta nie musiała dźwigać. Wszak każdy wie, iż Drago był i jest gentlemanem. I nie jego wina, że elfka jest narwana i sama wzięła worek, aby przewiesić go przez koński grzbiet. Severusowi pozostało tylko kiwnąć głową odchodzącym piratów i ruszyć za Nessą w stronę pirackiego obozu na plaży. Teraz musieli dostarczyć czerwony pieprz dziaduniowi od bimbru. Jadąc usłyszał cicha melodię, nuconą przez elfkę. Sam nie odzywał się, gdyż nie widział takiej potrzeby. Byli przecież prawie całkiem obcymi osobami, które poznały się na trakcie.
Gunses:
//Docieracie na miejsce w spokoju
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej