Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Nessa:
- Już wiem, czym są licze - zaśmiała się Nessa, ignorując przechwalanie się wiedzą adepta. Moment! Skąd on niby miał wiedzieć takie rzeczy? Przecież elfka do momentu walki z Omem nie wiedziała, z czym się go je. Dziewczyna spoważniała i otaksowała wzrokiem Severusa. Dziwny człowiek.
- Niestety nie wiemy, skąd się one wzięły - po chwili odpowiedziała, a zniknięcie uśmiechu z jej twarzy mogło zostać uznane za powagę wywołaną tą nierozwiązaną kwestią. - Chyba że hrabia się coś dowiedział. No ale szukajmy wilków. Tym będziemy się martwić, jak wrócimy do stolicy.
I szukali. Patatajali dookoła.
Gunses:
//Usłyszeliście warczenie. Za drzewami, które miały dość rozłożyste konary kilka metrów nad ziemią, biegało sobie słodko stadko.
4x Wilk
Dragosani:
Severus natychmiast wstrzymał konia, gdy tylko usłyszał radosne warczenie stadka wilczków. Zawrócił swojego wierzchowca, kiwnięciem głowy dając znak elfce, aby postąpiła podobnie. Odjechał kilkanaście metrów dalej i zszedł z konia, po czym przywiązał go do drzewa. Walka z wilkami z konia, lub mając go obok siebie byłaby co najmniej nierozsądna. Gdy upewnił się, że koń nie ucieknie, odwrócił się. Konary drzew w pobliżu wilków dawały pewne możliwości. Dla elfki. Dragosani wskazał je dłonią.
- Myślę, że dobrze będzie jak wejdziesz na któreś z tamtych drzew. I z niego mogłabyś szyć do wilków. Dzięki temu nie dopadną cię tak łatwo i będziesz miała więcej czasu, aby strzelać - zaproponował. Mi pozostaje konfrontacja bezpośrednia... [/i]- dodał ponuro, gdyż nie uśmiechało mu się to. Będzie musiał ostro machać mieczem, aby nie dać się pogryźć.
Gunses:
//Tak po prawdzie... To wilki przecież nie umieją wspinać się po drzewach. Budowa łap, całego ciała i niewielkie pazury nie pozwalają na to. Więc jeśli nawet Elfka wejdzie na drzewo, to będzie całkowicie bezpieczna.
Nessa:
//: Jak mnie przez ten sprint poharatają i zjedzą, to elfka będzie Seva straszyć po nocach!
- Nie wiem, czy dam radę ustać na konarze z ujadającymi wilkami pod sobą. No i nie biegam jak jakiś mauren! - Nessa skrzywiła się. Ponoć maureni rzeczywiście szybciej biegali. Było kilka możliwości wysnutych przez tawernianych pijaczków, które wyjaśniały tę cechę, ale nie o tym elfka teraz myślała. Zupełnie nie podobał jej się pomysł Severusa. Niby był racjonalny, ale tylko jeśli długoucha dobiegnie na miejsce i zdoła się wspiąć przed atakiem zwierząt. A to nie było takie pewne. Zerknęła jeszcze na swojego konia.
- Rozszarpią mnie. Na pewno mnie rozszarpią - syknęła pod nosem i poprawiła łuk. Sprawdziła różdżkę i podskoczyła w miejscu. Stanęła na palcach, by lepiej przyjrzeć się swojej trasie. Oceniła, że kilkanaście metrów może jeszcze podejść. W końcu była elfem, a Kruki się przecież wycofały, by przywiązać konie. I tak zrobiła. Delikatnie stąpając, ruszyła przed siebie, skupiając swój wzrok na wilkach. Na razie zdawały się nie zwracać na nią uwagi, choć dwa już podniosły pyski. To zainteresowanie nie podobało się Nessie i najchętniej by zawróciła, ale nie ma rady. Cały czas do przodu. I z tą myślą długoucha rzuciła się pędem przed siebie.
Wiecie, że świadomość możliwego bólu w razie porażki sprawia, że nie czuć zmęczenia? Nie? To teraz wiecie. Bo istotnie, Tinuviel nawet zadyszki nie miała, aż do momentu wskoczenia wręcz na drzewo. Podczas swojego sprintu nie skupiała się nawet na wilkach, a na miejscu możliwego odbicia i gałęzi, której mogła się chwycić.
Pięć metrów. Słychać ujadanie wilczków. Trzy metry. Wilczki są coraz bliżej i ujadają jeszcze mniej przyjaźnie. Jeden metr. Wilczki są już praktycznie przy wybranym przez Nessę drzewie. Hyc! Wilczki spóźniły się, bo elfka już wisi na jednej gałęzi, podciągając nogi jak najwyżej. Chwilę później elfka zgrabnie wspina się już po drzewie. Lata w lesie robią swoje. Jak i warczenie na dole potrafi zmotywować do szybkiej wspinaczki.
Gdy Tinuviel znajdowała się już na dostrzeżonym przez Severusa konarze, zerknęła w dół, jednak szybko podniosła wzrok. Jakoś wilki jej nie uspokajały. Kucnęła i rozłożyła ręce, łapiąc równowagę. Było nieźle, ale musiała odczekać jeszcze chwilę. Dla takiego stworzenia lasu skakanie po gałęziach nie było nader wymagające, ale Nessie zwyczajnie trzęsły się kolana. Kika modlitw do bogów później elfka wstała, wziąć trzymając rozłożone ręce. Już nie miała problemów z równowagą, więc zerknęła w dół. Zwierzęta nadal czekały na pokarm. Ale nie ma tak dobrze. Ich jedzonko sięgnęło po łuk, a następnie po strzałę. Nessa miała wrażenie, że kilka pocisków wypadło z kołczanu podczas wspinaczki, ale nie chciała ich teraz szukać wzrokiem. Nałożyła strzałę na cięciwę. Uniosła broń i napięła ją, by zaraz później ją opuścić, jednak nie całkowicie. W pełnym naciągu mierzyła w jedno zwierzę, które zdawało się być najdalej od drzewa i nie skakało na nie. Pozycja była niewygodna i ramiona Nessy już to odczuwały. Wstrzymała oddech i czekała na odpowiedni moment. Takowy nadszedł, bo wilk na chwilę odwrócił pysk w stronę lasu. Zapewne coś usłyszał, choć elfka się już tym nie przejmowała i posłała strzałę w szyję zwierzęcia, które z urwanym piskiem zwaliło się na ziemię.
Uniosła broń i rozluźniła mięśnie. Martwy futrzak nie był przyjemnym widokiem.
3/4 [nie chcę zabijać od razu kilku wilczków ;[]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej