Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (37/85) > >>

Nessa:
//: Dawno grałam w Gothica i, o ile mnie pamięć nie myli, NPC odpowiadali na dość istotne pytania bez rzucania kurwami, a my mieliśmy kilka możliwych wypowiedzi do wyboru. Chyba mam słabą pamięć. To jest smutne.

Skoro piraci mieli w nosie pytanie elfki, Nessa wzięła konia i pojechała "nieopodal obozu", gdziekolwiek to było. Pałętać mogli się i do nocy.

Gunses:
//Mnie też to smuci, że masz słabą pamięć.


Niedaleko obozu zauważyliście cztery ruchliwe kształty.


4x Krwiopijca

Dragosani:
// Mnie zaś smuci, że Gutek zdaje się nie pamiętać na czym polegają gry RPG. Chcesz aby postacie zachowywały się tak jak to sobie obmyśliłeś? No to przykro mi, ale nie licz na to. Najpierw twoje fochy z tym rozdzieleniem się postaci, co było najbardziej oczywistym i rozsądnym zagraniem z naszej strony. Teraz czepiasz się... właściwie nie wiadomo o co. Gdzie my niby chcemy ich zabić? Nasze postacie są w obozie piratów, gdzie zdemaskowanie grozi śmiercią. Więc to chyba jasne, że są gotowe do walki i myślą o tym. Co do zachowania... odgrywamy swoje postacie, które zachowały by się właśnie tak. Nie inaczej. Nawet udając "nowych" piratów. I nie zmienimy tego tylko dlatego, że tobie się to nie podoba. Przykro mi. I smutno. I tak na  koniec tego długiego wywodu. Uważam cię za świetnego MG, masz dobre pomysły, dobrze prowadzisz i tak dalej... ale podczas tego zadania odnoszę wrażenie, że coś jest nie tak, jakbyś nie był w formie, lub miał obmyślony niezbyt elastyczny scenariusz zadania. Nie traktuj tego jako zniewagi, czy czegoś w tym guście, to tylko moja osobista opinia.

Severus ruszył za elfką, na poszukiwania wściekłych bestii. Jako, ze upaleni piraci nie raczyli powiedzieć gdzie dokładnie one są, para poszukiwaczy przygód musiała przez jakiś czas kluczyć i błądzić. To był zapewne jakiś ukryty test, który zapewnili im piraci, a którego znaczenia bohaterska para nie pojmowała. Należy dodać, że owi piraci, byli nadzwyczaj bystrzy i zdumiewająco składnie mówili, jak na osoby będące pod wpływem ziela. Na osoby, które jeszcze przed chwilą śmiały się bez sensu i gadały coś o koli i seksie. Widocznie mieli bardzo kiepski towar. Po poszukiwaniach, bohaterska para odnalazła w końcu cel. Część celu. "Nieopodal obozu" spostrzegli kilka krwiopjców. Bestie bzyczały sobie bezczelnie i latały! Drago zatrzymał się z odległości, z której owady nie mogły ich spostrzec.
- Walczyłaś kiedyś z takimi paskudami? - zapytał elfki. - Różdżka będzie chyba na nie skuteczna... - powiedział, nie czekając na odpowiedź. - Te ich skrzydła łatwo płoną - dodał z zelerisowym uśmieszkiem. 

Gunses:
//Przyjmuję i przemyślę.



Nessa:
- Nie, nie walczyłam. - Nessa już bez udawania kaleki zeskoczyła z konia i ruszyła w kierunku przeciwnym do krwiopijców. Nie mogli przecież walczyć w siodle. Zwierzęta różnie mogłoby zareagować na te Brzydkie Coś z żądłami. Zatem dopiero po odprowadzeniu koni w bezpieczne miejsce, długoucha zaczęła im się baczniej przyglądać. - Może i będzie skuteczna, ale co proponujesz? Podpalić skrzydła ilu się da, a później modlić i jakąś panikę z ich strony? Bo ja mam tylko różdżkę, nieprzydatny w takim starciu sztylet i łuk. Mogę zestrzelić jednego bez problemu. Drugiego wątpię, bo szybkie bestie, a naciąg musiałby być mocny. - Po tym długim monologu, przerzuciła spojrzenie na moment na towarzysza:
- A jak u ciebie? - zapytała, bo tak po prawdzie nie znała umiejętności Severusa.


//: Drago, walkę opiszę po powrocie do domu, więc odpisz ;] Pogadać chyba można...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej