Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
//Spokojnie, jak teraz Ty Nesso nadrobisz ten monolog Draga z karczmy kilkoma samotnymi postami to nic się nie stanie, zapewniam :)
Dragosani:
- Ghy... - Severus zareagował dość dziwnym odgłosem, gdy stał się niewinną ofiarą haniebnego i podstępnego ataku hardej i krwiożerczej elfki. A przecież nie zasłużył! A już na pewno na tak brutalny cios! Spojrzał na Nessę z miną niewiniątka. - Za co? - zapytał, gdy wyszli poza zasięg słuchu grupki piratów. Szli w stronę jaskini.
Gunses:
Wejście do jaskini obstawione było beczkami i skrzyniami, toteż łatwo je znaleźliście.
Nessa:
//: Ale ja jestem Nuda, Natalia, Zołza, a nawet Tadzik, a nie Nessa ;[ Drago to Danusia, a Diabełek to Diablo, Guciu :]
Długoucha zignorowała pytanie Severusa. On już wiedział za co go dźgnęła! Tymi uśmieszkami i gierkami czasami przypominał niejakiego Zelerisa. Z tym że nie miał ogromnych kłów. I Nessę nie bolała szyja od zadzierania głowy, gdy do niego mówiła. Brak szponów też był zaletą.
Gdy doszli do jaskini i przywiązali konie, elfka rozejrzała się niczym złodziej lub niepewna siebie dziewuszka i wkroczyła do środka. Była pewna, że zaraz za nią idzie adept.
Gunses:
Jaskinia nie była wysoka. Miała może ze 2,5 metra, a zagłębiała się w skałę na metrów dziesięć. Były tam skrzynie i beczki, a na końcu oświetlona pochodniami pracownia łysego alchemika Ultara.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej