Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (29/85) > >>

Gunses:
- Czołem szczury lądowe - rzekł wykrzywiając usta w uśmiechu młody, bo przed czterdziestką pirat. Był ogolony na łyso i na głowie nosił małą chustkę zawiązaną z tyłu. Poza tym, nie licząc tatuaży w formie kotwic i szkieletów oraz kolczyków w uszach nie wyróżniał się niczym innym od reszty. Chwilę potem wstał i podszedł do was zostawiając grupkę piratów z tyłu
- Jestem Spike! Tutejszy kwatermistrz! W zasadzie, jak nie ma Francuza to ja zarządzam obozem. Przywiódł was... kto to teraz miał być... a! Kalis. Szelmie spodoaabło się siedzenie z dupkiem w karczmach i żłopanie piwa, a przecież za darmo go nie rozdają...! No cóż mam rzec, witamy... hmmm powiedziałbym na łajbie, ale jak sami widzicie statku nie ma. Wszak jest jeden roztrzaskany w cztery dupy, uwięził nas swołocz na tej przeklętej wyspie. Jest i drugi, nowiusieńki, do wodowania gotowy, ale Mgła wszędzie, czekać trzeba jeszcze trochę... A wy, to kto tam? Bo tylko ja mówię, a wy ani me, ani be.. Więc?

Nessa:
Słowotok pirata był osobliwy. Widocznie grog nie uszkodził mu całkowicie tego co pod chustką. Długoucha zerknęła jeszcze na pozostałych. Kalis odjechał, więc może nie będzie musiała udawać kontuzjowanej. Zeskoczyła zgrabnie z konia, choć na jedną nogę. Jak nikt nie zapyta, to nie będzie się kłopotać, a jeśli już, to powie, że stara kontuzja. Ona przecież mogła się odnowić przy upadku, prawda?  Zwróciła się do mężczyzny o imieniu wybitnie dobrze jej znanym i wyciągnęła w jego kierunku dłoń:
- Ja jestem Celia Vifon - uścisnęła dłoń pirata i skinęła na Severusa:
- A mój towarzysz to Ramuel Cortez.

Dragosani:
- Ee... - nie zdążył się przedstawić Ramuel. Znaczy się Severus. Albo Dragosani. "Towarzysz" elfki. Jedynie uśmiechnął się przyjacielsko do imiennika trenera z Kruków. Gdy ten przywitał się "ręcznie" z Nessą, były wampir również podał mu dłoń. ÂŚcisnął porządnie, po męsku. Każdy wie, że nikt nie ufa osobom, które podają dłoń, jakby wsadzały ją w gówno. Silnie trzeba ściskać! To dobrze wpływa na pierwsze wrażenie. - Zatem witamy, Spike - powiedział w końcu. - I dziękujemy za twe powitanie na... pokładzie? ÂŁajbie? - zapytał nieco żartobliwie. Spike jakoś wydawał się w miarę przyjazny. W miarę.

Gunses:
- Nie słyszałem o was - rzekł Spike - To i może lepiej. Nikt was nie będzie ścigał ani szukał. Macie jakieś pytania? Mam na głowie wystawienie karawany, ale potrzebuje obstawy. Sam bym poszedł, ale czekam na dostawę od Ultara. A bez tego jak ruszyć? Eh... Jak Francuz wróci to mi łeb ukręci jeśli nie zbiorę kilku ludzi. A co do łajby, to poczekajcie jeszcze trochę a znowu ruszymy z naszą banderą! Ha!

Dragosani:
- Zatem mam pytanie, co możemy... co mogę, gdyż nie wiem czy powinienem mówić też w imieniu Celii, zrobić aby coś pomóc? - odpowiedział Draguś. Należało zrobić dobre wrażenie. Aby piracka szajka uznała ich za swoich, zaufała im i uważała za dobrych kompanów. Oczywiście proces ten najlepiej byłoby przyspieszyć, co może być trudne. Był wampir uśmiechnął się lekko.
- Wszak nie możemy od samego początku jedynie się byczyć. Najpierw praca, potem przyjemności! - stwierdził, dość szczerze. Zerknął na elfkę, aby zobaczyć, czy popiera jego słowa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej