Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
// Tak nazwałem swój miecz! Jakkolwiek by to nie brzmiało :/
Złym omenem są twoje spodnie pomyślał Draguś. A, rozumiem. Na statkach nieczęsto macie okazję się wysrać, więc... ponownie kucnął przy kobiecie. Bardzo niepewnie się do niej uśmiechnął. - Tylko nie dźgnij mnie niczym pod zebra, dobrze? - zapytał. Wyglądało na to, że skojarzył ją! Znaczy się skryba Ramuel Cortez ją skojarzył! Wsunął ręce pod uda elfki i jej ramiona, po czym podniósł ją. Była lekka. Jak większość elfów. To pewnie przez dietę złożona głownie z roślin. Delikatnie "wrzucił ją" na jej konia, po czym chwycił za jego wodze i podszedł do swojego wierzchowca, an którego wsiadł. Mógł teraz ciągnąć konia elfki, sam jednocześnie jadąc. Mniej więcej wygodnie. - Chyba ją kojarzę skądś - stwierdził. - Znaczy na pewno kojarzę, ale nie wiem, czy to ta osoba... - dodał wzruszając lekko ramionami.
Nessa:
Oczywiście, gdy Severus "wrzucił ją na konia", krzywiła się niemiłosiernie, bo uznała, że w takiej chwili kostka powinna mocno ją boleć. Nessa zmarszczyła brwi. Chwilę wcześniej otarła brodę z krwi. O co na bogów chodziło jej towarzyszowi? Co on knuł?
- Nie kojarzysz. Naprawdę nie chciałbyś mnie nie kojarzyć - dodała przeciągając zgodnie z prawdą. Snape zinterpretuje to, jak zechce, a pirat może pomyśleć sobie, że elfka niekoniecznie jest miłą dziewuszką. To jej wyjdzie tylko na dobre.
Gunses:
- Oho! - zawrócił Kalis - A to czemu z panną nieciekawe znajomości? Rad bym usłyszeć już teraz... My wam pomocą służymy, smutne gdyby nas nóż w plecy albo piorun kulisty zza węgła za to spotkał. - rzekł i przypomniał sobie karczmarkę z gospody Pod Kuternogą. Córkę sławnego kapitana Grega. Z nią też nieciekawie było się znajomkować. Chociaż młoda osóbka, na morzach była już sławna. Piraci rzecz jasna byli z niej dumny!
Nessa:
Pirat, który zdaje się być miły i dobrze wychowany. No ja pierdziu, jak to mówią na wschodzie. Według Nessy, która unikała wody, jak tylko można, pirat powinien mieć papugę na ramieniu (donośnie grzmiącą "Rrrrrwa mać!"), przepaskę zasłaniającą bliznę po oku, wiele kolczyków, drewnianą nogę i hak zamiast ręki. Nieznajomy do tego wyobrażenia, poza kolczykami i opalenizną, nie pasował. Ale elfka na awanturnicę też się nie nadawała.
- Pan się nie boi. Do mnie dziwnym trafem tylko władza coś ma. Pionki pilnujące porządku w miastach i tym podobni. Swoich nie tykam, a wy mi pomagacie przecież. panie... - zrobiła znaczącą przerwę, by mężczyzna mógł się przedstawić.
Dragosani:
Severus uśmiechnął szczerząc zęby. Zerknął na pirata.
- Więc jednak, kojarzę ją - stwierdził. - To Celia "Oczko" Vifon. Rozbójniczka, bandytka i awanturniczka. Poszukują ją za napady, rozboje i morderstwa. Z wyglądu i pozornie niewinna, ale to diablica. I doskonała łuczniczka, na co wskazuje nawet pseudonim. W sumie mógł się on wziąć też z innego powodu. - Spojrzał w śliczne oczy elfki. Miał nadzieję, że dobrze odgadł jej intencję, co do roli jaką zamierzała przybrać. Jeśli nie, to cóż, będzie problem. Jeśli tak, to jej historia może nabrać wiarygodności. - Ogólnie lepiej aby uważała nas za "swoich", niż nie - dodał po chwili, lekko sugerując iż pomoc elfce była dobrym pomysłem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej