Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
--- Cytat: Nuda w 12 Maj 2012, 18:24:03 ---, chociaż było to spowodowane ugryzieniem się w dolną wargę, z której teraz powolutku spływała krew.
--- Koniec cytatu ---
Zapraszamy do wampirów :)
Po niespełna minucie zza krzewów wyłonili się Kalis i Severus. Kalis wstrzymał konia. Popatrzył na zapłakaną Elfkę
- Spadłaś z konia? - spytał starając się odgadnąć co się dzieje. Bacznie obserwował też zarośla, chociaż nadmorskie krzewy na ogól uniemożliwiały zasadzkę, pirat nie był pewny, czy pomagając dziewczynie nie dostanie obuchem siekiery w łeb.
Dragosani:
Severus był zaskoczony widząc elfkę. I nawet nie musiał tego ukrywać. Nieczęsto widzi się bowiem elfki leżące obok drogi. Podobnie jak jego szerokospodni towarzysz, zatrzymał konia. Spojrzał elfce w oczy, w te jej zielone klejnociki i zrozumiał. To była szansa na zwiększenie ich możliwości. Zszedł z konia. Podobnie jak Kalis rzucił okiem na krzaki i podszedł do elfki, trzymając dłoń na rękojeści konia. Kucnął przy niej i odgarnął jej włosy.
- Hmm... - mruknął. Spojrzał na jej nogę. Elfka dość jasno sugerowała co się "stało". Odwrócił się do kompana. - Pomożemy jej? - zapytał z młodzieńczym zapałem przygody i romantyczna wizją pirackiej przygody w towarzystwie pięknej dziewczyny. Wcale nie chciał tym pobudzić wspomnień Kalisa z jego początków morskich przygód. Jeszcze raz spojrzał na elfkę, jakby ją kojarząc.
Gunses:
--- Cytat: Dragosani w 12 Maj 2012, 18:38:00 ---trzymając dłoń na rękojeści konia.
--- Koniec cytatu ---
Rękojeść konia? :D
- Kobieta na pokładzie to zły omen - rzekł cierpko do Severusa i dziewczyny - Ale nie można odmawiać pomocy na szlaku. Wrzuć ją na konia, pociągniemy ją za sobą. Ultar powinien coś poradzić na to...
Nessa:
- Nie, z nieba - syknęła długoucha do pirata, wczuwając się w rolę obolałej dziewuszki. Ze skręconą kostką raczej nie myśli się o manierach. ÂŚcisnęła ponownie nogę, ignorując obecność Severusa. Musiała też dopilnować, by nagle nieznajomemu mężczyźnie nie zachciało się obejrzeć jej kontuzji, bo cały plan by się nie udał. Po pytaniu adepta, który teraz był skrybą, podniosła wzrok i ze skruchą zwróciła się do Kalisa:
- Wybacz, "trochę" boli, więc jestem jeszcze bardziej nieprzyjemna niż normalnie. Jontek - głową wskazała na konia - bywa narowisty. Dziękuję więc.
Gunses:
- Wsadź ja na konia i dalej, jedziemy! - zawołał i lekko popędził konia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej